W sieci co jakiś czas wraca sensacyjna teza o „cudownej” metodzie rzucania palenia. Ma ona polegać na wykorzystaniu ultradźwięków, które rzekomo wpływają na „ośrodki przyjemności” w mózgu. Sprawdzamy, co naprawdę wynika z przywoływanych badań i czy to faktycznie skuteczny sposób na rzucenie palenia.
Do posta powielającego to stwierdzenie internauta dołączył zrzut ekranu z tytułem artykułu naukowego, mającego stanowić dowód na słuszność jego tezy. Czy faktycznie dotarliśmy do momentu, gdy słuchanie ultradźwięków może sprawić, że pragnienie zapalenia papierosa całkowicie minie? Sprawdzamy, czego dotyczyły badania opisane w przywoływanej publikacji.
W skrócie
- Naukowcy nie znaleźli częstotliwości, która w ciągu minuty zabija chęć zapalenia papierosa.
- Odkryto za to, że za pomocą przezczaszkowej stymulacji ultradźwiękowej da się nieinwazyjnie i selektywnie wpływać na kluczowy element układu nagrody u człowieka – jądro półleżące.
- Oddziaływanie to może w przyszłości mieć znaczenie dla terapii uzależnień, ale obecnie jest dopiero na wstępnym etapie badań.
Co mówią wyniki?
Artykuł Non-invasive ultrasonic neuromodulation of the human nucleus accumbens impacts reward sensitivity (Yaakub, Eraifej, Bault i in., 2025) opisuje badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Plymouth. Ich wyniki pokazują, że precyzyjnie ukierunkowane ultradźwięki mogą służyć do zmiany funkcjonowania głęboko położonych obszarów ludzkiego mózgu.
Jednym z takich obszarów jest jądro półleżące – niewielki element mózgu odpowiedzialny za odczuwanie przyjemności oraz uczenie się zachowań prowadzących do otrzymania nagrody. Jego nieprawidłowe działanie wiąże się m.in. z występowaniem uzależnień, depresji, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz problemów z motywacją. Może mieć także znaczenie dla rozwoju schizofrenii i choroby Parkinsona. W ostatnich latach jądro półleżące stało się jednym z obszarów będących celem głębokiej stymulacji z użyciem elektrod u pacjentów, u których nie przynosi efektów farmakologiczne leczenie zaburzeń psychicznych.
Opisane w publikacji badania po raz pierwszy wykazały, że wpływ jądra półleżącego na ludzkie zachowanie można zmienić za pomocą przezczaszkowej stymulacji ultradźwiękowej (ang. transcranial ultrasound stimulation, TUS). Technika ta wykorzystuje precyzyjnie skupione fale ultradźwiękowe o niskiej częstotliwości, które mogą przenikać przez nienaruszoną czaszkę i oddziaływać na bardzo małe obszary mózgu z dużą dokładnością. Parametry stymulacji, takie jak częstotliwość fal, czas trwania impulsów i ich intensywność, są starannie dobierane, aby zapewnić bezpieczeństwo przy jednoczesnym uzyskaniu skutecznej neuromodulacji.
Zastosowanie tej techniki przez nieco ponad minutę wystarczyło, aby zmienić sposób, w jaki uczestnicy badania uczyli się zależności między określonymi sygnałami a nagrodami. Po stymulacji częściej powtarzali wybory, które wcześniej przynosiły korzyść, łatwiej uczyli się na podstawie pozytywnych rezultatów i byli skłonniejsi do szybszego dokonywania pozytywnych wyborów. Do tej pory takie efekty można było uzyskać jedynie poprzez zabiegi chirurgiczne takie jak głęboka stymulacja mózgu (ang. deep brain stimulation, DBS), polegająca na bezpośrednim podłączeniu elektrod do określonych obszarów mózgu.
Autorzy badania zwracają uwagę, że wyniki wskazują na potencjał TUS jako nieinwazyjnej alternatywy, która w przyszłości mogłaby znaleźć zastosowanie u osób z zaburzeniami neurologicznymi i psychiatrycznymi, w tym z uzależnieniami, depresją czy zaburzeniami odżywiania. Jako technika nieinwazyjna mogłaby uzupełniać, a w niektórych przypadkach nawet ograniczać stosowanie leków. Naukowcy podkreślają również, że potrzebne są dalsze badania, ponieważ nie wiedzą, co dokładnie dzieje się w mózgu na poziomie komórkowym i jak trwałe są te efekty przy powtarzaniu stymulacji. To kluczowe kwestie, które trzeba wyjaśnić, zanim metoda stanie się częścią rutynowej praktyki klinicznej.
Badania a uzależnienie od papierosów
Co z twierdzeniem autora wpisu o tym, że naukowcy odkryli dźwięk, który „zabija chęć zapalenia”? Nikotyna pobudza układ nagrody. Sprawia, że neurony uwalniają więcej dopaminy, czyli substancji odpowiedzialnej za odczuwanie przyjemności. Dopamina trafia do jądra półleżącego i sprawia, że mózg uczy się, że palenie jest czymś przyjemnym. W efekcie wzmacnia się chęć sięgnięcia po papierosa. Powtarzana ekspozycja na nikotynę prowadzi do zmian w jądrze półleżącym, co sprzyja przejściu od przyjemności do nawykowego palenia oraz zwiększa reaktywność na bodźce związane z papierosami.
Badanie opublikowane w „Nature Communications” obejmowało osoby zdrowe i pacjentów z anoreksją. Nie dotyczyło bezpośrednio palaczy ani nikotyny. Jego wyniki potencjalnie mogą jednak być istotne dla przyszłych metod leczenia uzależnienia od tej substancji. Pokazują, że można nieinwazyjnie i selektywnie modulować jądro półleżące u ludzi i zmieniać ich wrażliwość na nagrodę. Ponieważ u palaczy jądro półleżące silnie reaguje na bodźce tytoniowe, modyfikacja mogłaby ograniczyć takie reakcje. Autorzy badania sami jednak podkreślają, że efekty stymulacji zależą od parametrów TUS i od wyjściowej wrażliwości mózgu. Wyników badań nie można więc bezpośrednio przenosić na leczenie uzależnień. Tym samym nie należy w tym przypadku mówić o odkryciu częstotliwości usuwającej pragnienie zapalenia papierosa.
Nie wystarczy „posłuchać dźwięku”
Ponadto wbrew twierdzeniu autora wpisu na X, że „wystarczy posłuchać dźwięku w momencie, gdy pojawia się ochota na zapalenie, resztę zrobi organizm”, zastosowanie ultradźwięków nie jest takie proste. To złożony proces, wymagający precyzyjnych pomiarów, zaawansowanych symulacji komputerowych oraz indywidualnego dostosowania do anatomii konkretnej osoby. Każdy etap, od modelowania czaszki na podstawie obrazów z rezonansu magnetycznego (ang. magnetic resonance imaging, MRI) przez symulację rozchodzenia się fal ultradźwiękowych po optymalizację parametrów przetwornika, ma kluczowe znaczenie dla tego, czy ultradźwięki dotrą do wybranego obszaru mózgu dokładnie i z odpowiednią intensywnością. Nawet niewielkie różnice w budowie czaszki mogą istotnie zmienić sposób rozprzestrzeniania się fal.
Równie wymagająca okazuje się sama procedura stymulacji. Konieczne jest użycie specjalistycznego sprzętu i precyzyjnej neuronawigacji opartej na indywidualnych skanach MRI oraz staranne przygotowanie miejsca aplikacji ultradźwięków. Dopiero w ten sposób można zapewnić prawidłowe przenikanie ultradźwięków przez skórę i kości czaszki. Parametry impulsów (ich częstotliwość, czas trwania, liczba i tempo powtarzania) są ściśle kontrolowane. Wszystko to sprawia, że TUS jest metodą zaawansowaną technologicznie i daleką od prostego „posłuchania dźwięku”, a jej skuteczne i bezpieczne zastosowanie wymaga wyspecjalizowanej infrastruktury oraz zespołu ekspertów.
Podsumowanie
Autor wpisu na platformie X przedstawił wnioski, które wyraźnie wykraczają poza to, co wynika z podanego w jego poście badania naukowego. Wskazana publikacja nie dotyczyła leczenia uzależnienia od nikotyny, nie obejmowała palaczy i nie badała wpływu ultradźwięków na chęć zapalenia papierosa. Nie potwierdziła również istnienia częstotliwości, która w ciągu minuty zabija głód nikotynowy, ani tezy, że wystarczy „posłuchać dźwięku”, aby uruchomić samoczynne mechanizmy prowadzące do zrezygnowania z palenia.
W artykule omówione jest inne z naukowego punktu widzenia zjawisko: że na jądro półleżące – kluczowy element układu nagrody u ludzi, za pomocą którego nikotyna wywołuje i podtrzymuje uzależnienie – można oddziaływać nieinwazyjnie i selektywnie dzięki przezczaszkowej stymulacji ultradźwiękowej. Taka modulacja może w przyszłości mieć znaczenie dla terapii uzależnień, ale badania nad nią obecnie pozostają w fazie wstępnej. Przedstawianie tych wyników jako gotowego rozwiązania terapeutycznego to przykład nadinterpretacji analiz naukowych i wprowadzania odbiorców w błąd.
