Okładka wykonana przez: Zespół Pravdy

Lekarz „medycyny zakonnej” i terapie bez dowodów. Kulisy działalności kliniki KawkaJe

Klinika Medycyny Zakonnej KawkaJe na pozór wygląda jak poradnia dietetyczna z wykwalifikowaną kadrą. W ofercie ma natomiast biorezonans, naturoterapię i inne pseudomedyczne kuracje. To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej, bo założyciel kliniki, Andrzej Kawka, obraca się w środowisku szarlatanów, a za jego spółką stoi skarbnik Kościoła Starokatolickiego podejrzany o handel darami żywnościowymi dla potrzebujących.

KawkaJe to klinika w Rydułtowach oferująca konsultacje dietetyczne. Na pierwszy rzut oka strona internetowa poradni wygląda wzorowo: profesjonalna oprawa, wykształcona kadra dietetyków, holistyczne podejście do pacjenta. Dopiero po dokładniejszej lekturze oferty okazuje się, że obok konsultacji dietetycznych klinika oferuje cały wachlarz pseudonaukowych terapii. 

Sekcja „O nas” na stronie kawkaje.pl

Skala działalności KawkaJe wykracza daleko poza działalność samej kliniki. Jej profil na Facebooku obserwuje blisko 80 tysięcy użytkowników, a poszczególne posty osiągają dziesiątki, a nawet setki tysięcy wyświetleń. To nie jest niszowa strona widoczna jedynie dla garstki zainteresowanych, lecz profil cieszący się dużą popularnością w polskim środowisku medycyny alternatywnej – i nie tylko.

Zrzut ekranu przedstawiający zasięgi treści publikowanych na profilu Andrzej Kawka KawkaJe – Klinika

Enigmatyczne nazwy, zerowe dowody

Oprócz konsultacji dietetycznych klinika oferuje wizyty u naturoterapeuty, liczne pomiary diagnostyczne o enigmatycznych nazwach (SO/CHECK, STRD, F-SCAN 4) oraz terapię Lakhovsky’ego. Według opisów na stronie metody te mają oceniać pracę różnych układów organizmu, jego ogólny stan zdrowia, a nawet poziom „obciążenia metalami ciężkimi”. Niektóre mają też oczyszczać organizm z toksyn, uśmierzać ból czy likwidować pasożyty. Opisy brzmią naukowo i profesjonalnie, jednak próżno szukać dowodów na skuteczność którejkolwiek z tych metod.

F-SCAN 4 to inaczej biorezonans, metoda szeroko stosowana w środowisku medycyny alternatywnej i odrzucana przez lekarzy, której wiarygodność wyczerpująco podważył m.in. Naukowy Bełkot.

Jeśli chodzi o SO-CHECK, to nie ma żadnych szeroko zakrojonych badań recenzowanych potwierdzających jego skuteczność w pomiarze poziomu minerałów i metali ciężkich w organizmie. Terapia Lakhovsky’ego opiera się z kolei na założeniu, że komórki można „nastroić” falami elektromagnetycznymi. Problem w tym, że biologia opisuje komórki jako złożone układy biochemiczne, a nie odbiorniki radiowe, które da się dostroić. Nie dziwi więc brak jakichkolwiek badań klinicznych potwierdzających skuteczność tej oraz innych terapii radionicznych

Sama naturoterapia (inaczej naturopatia) to system praktyk oparty na przekonaniu, że organizm ma wrodzoną zdolność do samoleczenia, którą można wspierać za pomocą tzw. naturalnych metod, na przykład ziołolecznictwa, diety, homeopatii, akupunktury, masażu czy technik relaksacyjnych. Nie jest uznaną specjalizacją medyczną, a naturopaci w Polsce nie mają statusu zawodu medycznego

„Lekarz” bez dyplomu

Część specjalistów kliniki KawkaJe deklaruje ukończenie dietetyki na Śląskiej Wyższej Szkole Medycznej w Katowicach i mogą się pochwalić licznymi certyfikatami oraz kursami, w większości z zakresu medycyny alternatywnej. Nie mamy możliwości zweryfikowania ich wykształcenia, warto jednak pamiętać, że dietetyk to zawód medyczny, ale nie lekarz. Nie ma uprawnień do diagnozowania chorób, wystawiania recept ani zlecania badań.

Warto przyjrzeć się bliżej samemu Andrzejowi Kawce, który jest założycielem i twarzą kliniki. Na stronie przedstawia się jako „naturoterapeuta, dietetyk, promotor zdrowia” i wymienia imponującą listę kwalifikacji: studia dietetyczne, kursy z klawiterapii, akupunktury, aurikuloterapii i kranioterapii, a także dyplom Terapeuty Żywieniowo-Dietetycznego uzyskany w Niemczech. Na liście nie brakuje też certyfikatu diagnosty SO/Check.

Fragment opisu kwalifikacji Andrzeja Kawki

Problem w tym, że większość wymienionych specjalizacji zaliczana jest do medycyny alternatywnej, a tytuły brzmiące poważnie, takie jak „Specjalista Medycyny Komórkowej” (ang. orthomolecular medicine) czy „Terapeuta Żywieniowo-Dietetyczny”, nie są uznanymi specjalizacjami medycznymi w Polsce. Warto też odnotować, że nie istnieje coś takiego jak „lekarz medycyny zakonnej”. Tytuł lekarza jest prawnie chroniony i przysługuje wyłącznie osobom z dyplomem lekarskim oraz prawem wykonywania zawodu. Andrzej Zbigniew Kawka takich kwalifikacji nie posiada.

Nie przeszkadza mu to jednak w dzieleniu się pseudomedycznymi poradami, które docierają do tysięcy Polaków. Z prowadzonego przez niego podcastu możemy się na przykład dowiedzieć, że na depresję pomaga jedzenie mięsa, a w komentarzach zostawianych przez niego na Facebooku znajdziemy rekomendacje suplementacji jodu płynem Lugola, który można nabyć w sklepie internetowym KawkaJe. 

Na stronie kliniki znajdziemy co prawda klauzulę informującą, że prowadzone konsultacje mają charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że to przede wszystkim zabezpieczenie prawne.

Kościelne afery 

Za spółką KawkaJe stoi Jacek Bogacz, powiązany z Kościołem Starokatolickim w Świdwinie. W KRS figuruje jako jej rzeczywisty beneficjent. To postać, która w ostatnim czasie znalazła się w centrum poważnych afer.

Beneficjenci i udziałowcy kliniki KawkaJe w systemie rejestr.io prezentującym dane z KRS

Jak donoszą media, Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo dotyczące m.in. prania brudnych pieniędzy z wykorzystaniem rachunków bankowych Kościoła Starokatolickiego oraz przyjmowania fikcyjnych darowizn. Członkiem podejrzanej parafii w Świdwinie jest właśnie Jacek Bogacz, skarbnik Kościoła i przełożony Zakonu Rycerzy Kalatrawy, któremu zarzuca się udział w zorganizowanej grupie przestępczej. 

Sprawa dotyczy handlu darami żywnościowymi przeznaczonymi dla potrzebujących. Prokuratura Europejska ustaliła, że żywność finansowana ze środków unijnych zamiast trafiać do osób w potrzebie, była sprzedawana do sklepów i hurtowni. Wstępnie wyliczono, że nielegalnie zbyta żywność miała wartość ponad 18 milionów złotych. 

Jak podaje Sebastian Klauziński z TVN24, parafia powiązana z Jackiem Bogaczem figuruje jako właściciel lub współwłaściciel ponad 70 firm, a wśród nich znajdują się takie twory jak Zakonny Instytut Konopi i Leków Medycznej Marihuany czy Kościelny Zakład Utylizacji Odpadów Spożywczych. KawkaJe to zatem tylko jeden z wielu podmiotów w rozbudowanej sieci biznesowej z kościelnym szyldem.

Warto też odnotować, że wśród wątków badanych przez prokuraturę znalazło się również nadawanie tytułu „lekarza medycyny zakonnej”. Tego samego, którym posługuje się Andrzej Kawka.

Szemrane znajomości

Jacek Bogacz to niejedyne kontrowersyjne nazwisko, które pojawia się w otoczeniu Andrzeja Kawki. Na prywatnym profilu Kawki na Facebooku komentarze zostawia Oskar Dorosz, jedna z rozpoznawalnych postaci parających się pseudomedycyną w Polsce. Obaj panowie współpracują zresztą od jakiegoś czasu. Wspólnie nagrali film na YouTube, gdzie w lekarskich fartuchach omawiali „przyczyny chorób tarczycy, torbieli i mięśniaków”. Obaj pojawiają się również na konferencjach pokroju „Szkocja Włącza Myślenie” czy „Pełnia Zdrowia Bez Leków” u boku innych orędowników dezinformacji medycznej, w tym np. Piotra Witczaka.

Miniatura filmu opublikowanego na portalu YouTube pt. „Choroby tarczycy, torbiele, mięśniaki – Andrzej Kawka, Oskar Dorosz [PRZYCZYNY, SUPLEMENTACJA, DIETA]” (obecnie niedostępny). 

Doroszowi, który usłyszał już zarzuty prokuratorskie, poświęciliśmy osobny artykuł. Towarzystwo, w jakim obraca się Andrzej Kawka, rzuca zatem dodatkowe światło na charakter jego działalności. 

Biznes na cudzym nieszczęściu

Przypadek KawkaJe pokazuje, jak zbudować wizerunek eksperta od zdrowia bez żadnych medycznych podstaw. Wystarczy kilka certyfikatów z kursów medycyny alternatywnej, fachowo brzmiące nazwy terapii i odpowiednie towarzystwo.

Osoby zmagające się z przewlekłymi chorobami są szczególnie podatne na przekaz oferujący proste przyczyny i gotowe rozwiązania tam, gdzie medycyna mówi o złożonych procesach i niepewnych rokowaniach. Długie kolejki do specjalistów, poczucie, że lekarz nie ma czasu, i brak szybkich rezultatów sprawiają, że obietnica „naturalnego”, „holistycznego” i „indywidualnego” podejścia brzmi kusząco. Szarlatani doskonale to wiedzą i świadomie budują swoją ofertę w oparciu o tę frustrację, oferując proste rozwiązania tam, gdzie ich nie ma. Płatne konsultacje, drogie suplementy i pseudonaukowe pomiary to biznes, który kwitnie właśnie dlatego, że żeruje na ludzkiej bezradności i desperacji.

Przykładowe produkty i usługi wraz z cenami oferowane przez KawkaJe 

Zanim zdecydujemy się na wizytę w podobnej placówce, warto sprawdzić, kto za nią stoi i czy oferowane metody mają cokolwiek wspólnego z medycyną. W przypadku KawkaJe odpowiedź na to drugie pytanie jest jednoznaczna. 

Co dalej?

Zapytaliśmy ekspertów Śląskiej Izby Lekarskiej, czy posługiwanie się tytułem „lekarza medycyny zakonnej” przez osobę nieposiadającą uprawnień lekarskich jest zgodne z prawem. Odpowiedź była jednoznaczna:

Używanie określenia „lekarz medycyny zakonnej” przez osobę nieposiadającą prawa wykonywania zawodu lekarza w zakresie specjalizacji, która nie jest uznawana jako specjalizacja lekarska na terenie Polski, wprowadza pacjentów w błąd co do kwalifikacji i uprawnień tej osoby, a tym samym stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego. W związku z podejrzeniem posługiwania się tytułem lekarza przez osobę do tego nieuprawnioną, Śląska Izba Lekarska skieruje sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta. Rozważamy również złożenie zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zwróciliśmy się też z prośbą o komentarz do Kliniki Medycyny Zakonnej KawkaJe oraz Śląskiej Wyższej Szkoły Medycznej w Katowicach. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Picture of Zespół Pravdy
Zespół Pravdy
Pravda to zespół dziennikarzy i fact-checkerów specjalizujących się w walce z dezinformacją i analizie przestrzeni informacyjnej.