Okładka wykonana przez: Emilia Roskosz

Zaszczepione dzieci częściej chorują przewlekle? Wątpliwe badanie, bezpodstawne wnioski

Co jakiś czas w mediach społecznościowych wraca informacja o rzekomym ujawnieniu ukrywanych dotąd przełomowych badań wskazujących, że niezaszczepione dzieci rzadziej chorują na choroby przewlekłe (m.in. choroby autoimmunologiczne, astmę itp.) niż dzieci zaszczepione. Miałby to być dowód na szkodliwość szczepień. Nic bardziej mylnego.

Wbrew temu, co twierdzą niektórzy komentatorzy, to badanie nie było celowo ukrywane. Instytut badawczy je przeprowadzający, Henry Ford Health, podjął decyzję o jego niepublikowaniu, ponieważ nie spełniało ono oczekiwanych standardów naukowych i zawierało liczne błędy, które i tak nie pozwoliłyby na to, aby artykuł przeszedł proces recenzji w renomowanym czasopiśmie naukowym. Przyjrzyjmy się temu, jak badanie jednak ujrzało światło dzienne i dlaczego nie stanowi dowodu na szkodliwość szczepień, pomimo otaczającej je narracji.

Wpisy na polskim X na temat opisywanego przesłuchania i artykułu

Kluczowe wnioski

  • Pojawiły się doniesienia o nieopublikowanym badaniu, zgodnie z którym dzieci nieszczepione rzadziej chorują na choroby przewlekłe niż dzieci zaszczepione.
  • Badanie nie zostało opublikowane, ponieważ było metodologicznie wadliwe: nierówny okres obserwacji, różna liczba wizyt lekarskich, mała i nierównoważna próbka dzieci nieszczepionych oraz brak kontroli nad wieloma czynnikami zakłócającymi.
  • Eksperci podkreślają, że z powodu tych błędów badanie nie może stanowić dowodu na szkodliwość szczepień.
  • Duże, rzetelne badania naukowe (m.in. z Danii) nie wykazują związku między szczepieniami a chorobami przewlekłymi, takimi jak ADHD, astma czy choroby autoimmunologiczne.

Skąd wiemy o tym badaniu?

Na początku września 2025 w amerykańskim Kongresie odbyło się przesłuchanie zatytułowane „Jak korupcja nauki wpłynęła na postrzeganie i politykę dotyczącą szczepionek” (How the Corruption of Science Has Impacted Public Perception and Policies Regarding Vaccines), które w dużej mierze składało się z debaty na temat nieopublikowanego badania porównującego przewlekłe choroby u dzieci, które otrzymały szczepionki, z tymi, które ich nie otrzymały. 

Według zeznań złożonych podczas przesłuchania głównym autorem badania był Marcus Zervos z Henry Ford Health. Zostało ono ukończone w 2020 roku, lecz nigdy nie zostało przekazane do publikacji. Senator Ron Johnson – przewodniczący podkomisji prowadzącej przesłuchanie – oraz świadek Aaron Siri – prawnik reprezentujący Roberta F. Kennedy’ego Jr. (Sekretarza zdrowia i opieki społecznej Stanów Zjednoczonych) oraz organizację zajmującą się m.in. walką o dobrowolność szczepień Informed Consent Action Network – twierdzili, że badanie nie zostało przekazane do publikacji, ponieważ jego autorzy straciliby pracę, gdyby je opublikowano.

Zervos i pozostali autorzy badania nie byli obecni na przesłuchaniu. Artykuł opisujący przeprowadzone badanie nie przeszedł rzetelnego procesu recenzji, który jest niezbędnym krokiem, aby tekst mógł zostać skierowany do publikacji w czasopiśmie naukowym. Samo badanie zostało natomiast po przesłuchaniu udostępnione na amerykańskiej stronie rządowej.

O błędach w badaniu

Jedynym lekarzem podczas przesłuchania był dr Jake Scott, specjalista od chorób zakaźnych na Uniwersytecie Stanforda. W swoim zeznaniu Scott stwierdził, że badanie było wadliwe, i zwrócił uwagę, że zaszczepione dzieci miały dwukrotnie dłuższy okres obserwacji i znacznie więcej wizyt lekarskich niż dzieci nieszczepione. Większa liczba wizyt lekarskich oznacza więcej okazji do postawienia diagnozy w kierunku takich schorzeń jak ADHD.

Scott wyjaśnił dalej, że badanie wykazuje zero przypadków ADHD wśród tysięcy nieszczepionych dzieci, i podkreślił niskie prawdopodobieństwo tego, że żadne nieszczepione dziecko nie zostało w tę stronę zdiagnozowane, skoro krajowa częstość występowania ADHD wynosi 11%. Zwrócił też uwagę, że badanie stwierdzało, że dzieci szczepione miały od sześciu do ośmiu razy więcej infekcji ucha – nie istnieje jednak żadne wiarygodne naukowe wyjaśnienie, dlaczego szczepienia miałyby zwiększać częstość takich infekcji.

Dla porównania Scott przytoczył duńskie badanie opublikowane w lipcu w czasopiśmie Annals of Internal Medicine, które analizowało, czy szczepionki dla dzieci zawierające aluminium mają związek z występowaniem 50 różnych schorzeń – w tym wielu uwzględnionych także w nieopublikowanym badaniu, takich jak ADHD, autyzm, astma, alergie pokarmowe czy egzema. Duńskie badanie objęło ponad milion dzieci, które otrzymały szczepionki zawierające aluminium w ramach narodowego programu szczepień, oraz 15 000 dzieci, które ich nie otrzymały, podczas gdy nieopublikowane badanie obejmowało 18 500 zaszczepionych i 2000 nieszczepionych dzieci – zgodnie z zeznaniami przedstawionymi na przesłuchaniu. Duńskie badanie nie wykazało istotnego statystycznie wzrostu ryzyka wystąpienia żadnego z analizowanych schorzeń, a ponadto wykazało, że dzieci, które otrzymały szczepionki zawierające aluminium, miały niższy odsetek występowania niektórych chorób, takich jak wrzodziejące zapalenie jelita grubego.

Należy dodać, że organizacja Henry Ford Health wystosowała komentarz, w którym czytamy:

Projekt badania nigdy nie był brany pod uwagę do zgłoszenia w czasopismach naukowych, ponieważ nie spełniał rygorystycznych standardów naukowych wymaganych przez nasz system – tych samych, które obowiązują w czasopismach naukowych. Twierdzenia, że Henry Ford Health ukrył lub zataił wyniki z powodów politycznych, są całkowicie fałszywe, oszczercze i niepokojące. Ważne jest, aby opinia publiczna poznała prawdę, ponieważ takie fałszywe przekonania mogą prowadzić rodziny do podejmowania decyzji zdrowotnych opartych na nieuzasadnionych i błędnych założeniach. [tłum. Pravda]

Na temat badania powstał również film The Inconvenient Study stworzony przez organizację Informed Consent Action Network. Henry Ford Health odnosi się do tego filmu i wskazuje następujące powody niepublikowania badania:

  • Próba pacjentów nieszczepionych znacznie różniła się od próby pacjentów zaszczepionych – w grupie nieszczepionych było więcej chłopców, więcej dzieci rasy białej, mniej przypadków wcześniactwa oraz rzadsze występowanie zaburzeń oddechowych przy urodzeniu.
  • Okres obserwacji występowania chorób był znacznie krótszy u dzieci nieszczepionych – jedna czwarta była obserwowana tylko do 6. miesiąca życia, a 75% jedynie do 3. roku życia, czyli zanim lekarze mogą z wystarczającą pewnością zdiagnozować przewlekłe choroby wieku dziecięcego.
  • Projekt badania porównywał wiele szczepionek z brakiem szczepień, zamiast analizować konkretną szczepionkę w porównaniu z jej brakiem. Nie uwzględniono również liczby podanych szczepionek ani odstępu czasu między szczepieniem a wystąpieniem choroby.
  • Wytyczne dotyczące szczepień zmieniały się z biegiem czasu, ale nie zostało to wzięte pod uwagę w analizie. [tłum. Pravda]

Do problemów metodologicznych badania odniósł się także Jeffrey S. Morris, profesor zdrowia publicznego i medycyny prewencyjnej z Uniwersytetu Pensylwanii. Podkreślił, że duże różnice między grupami dzieci szczepionych i nieszczepionych utrudniają ustalenie, czy szczepienia faktycznie miały wpływ na występowanie chorób przewlekłych. Wynika to z pojęcia statystycznego zwanego zmiennymi zakłócającymi (ang. confounders).

Obie grupy różniły się od siebie już od urodzenia. Różnice dotyczyły takich cech, jak: płeć, rasa, masa urodzeniowa, wcześniactwo oraz komplikacje porodowe u matki – każdy z tych czynników może mieć wpływ na późniejsze zdrowie dziecka. Badanie uwzględniło część z tych zmiennych, ale pominęło wiele innych istotnych czynników ryzyka, takich jak: miejsce zamieszkania rodziny, jej dostęp do zasobów czy narażenie środowiskowe.

Czynniki te mogą wpływać zarówno na prawdopodobieństwo zaszczepienia dziecka, jak i na ryzyko wystąpienia problemów zdrowotnych. Wpływają też na częstotliwość wizyt lekarskich, co z kolei ma znaczenie w kontekście tego, jakie dane pojawiają się w dokumentacji medycznej. Kiedy zbyt wiele zmierzonych i niezmierzonych różnic nakłada się na siebie, badanie nie jest w stanie w pełni oddzielić przyczyny od skutku.

Morris podkreśla, że dane Henry Ford Health mogłyby być przydatne, gdyby badanie obejmowało obserwację obu grup dzieci do tych samych roczników i uwzględniało różnice w korzystaniu z opieki zdrowotnej oraz czynniki ryzyka w tle. W obecnej formie główne porównania w badaniu są stronnicze. Okres obserwacji był krótki i nierówny, dzieci miały nierówne szanse na postawienie diagnozy, a obie grupy różniły się pod wieloma istotnymi względami. Zastosowane metody nie rozwiązały tych problemów w wystarczającym stopniu. W związku z tym różnice przedstawione w badaniu nie dowodzą, że szczepionki powodują choroby przewlekłe.

Inne badania

Kompleksowe przeglądy i metaanalizy konsekwentnie wykazują brak związku między rutynowymi szczepieniami dziecięcymi a zwiększonym ryzykiem wystąpienia chorób przewlekłych, takich jak np. cukrzyca typu 1 czy nieswoiste zapalenia jelit.

Badania dotyczące szczepionek zawierających aluminium oraz szczepionek przeciwko HPV również nie wykazały zwiększonego ryzyka występowania chorób przewlekłych.

Rzetelne, wysokiej jakości badania naukowe nie potwierdzają twierdzenia, że dzieci nieszczepione są mniej podatne na choroby przewlekłe. Co więcej, brak szczepień czyni je bardziej narażonymi na ciężkie powikłania chorób zakaźnych, a nie istnieją wiarygodne dowody na to, że unikanie szczepień chroni przed chorobami przewlekłymi.

Co ustaliliśmy

Nieopublikowane badanie Henry Ford Health, które rzekomo miało dowodzić, że dzieci nieszczepione rzadziej chorują na choroby przewlekłe, było metodologicznie wadliwe i nie spełniało standardów naukowych. Rzetelne badania nie wykazują związku między szczepieniami a chorobami przewlekłymi, a unikanie szczepień zwiększa ryzyko poważnych chorób zakaźnych. Twierdzenia o szkodliwości szczepień oparte na tym badaniu są więc nieuzasadnione.

  • Językoznawczyni, retoryczka, edukatorka i naukowczyni. W Stowarzyszeniu Pravda od czerwca 2025 zajmuje się fact-checkingiem. Jej największą pasją jest badanie komunikacji, przede wszystkim perswazyjnej.

Stowarzyszenie Pravda to niezależna organizacja zajmująca się weryfikacją informacji i edukacją medialną.
Picture of Kinga J. Rogowska
Kinga J. Rogowska
Językoznawczyni, retoryczka, edukatorka i naukowczyni. W Stowarzyszeniu Pravda od czerwca 2025 zajmuje się fact-checkingiem. Jej największą pasją jest badanie komunikacji, przede wszystkim perswazyjnej.