Hubert Supeł

Szeroko pojęta wiedza o błędach poznawczych razem z matematyką, fizyką i astronomią od dawna są moimi pasjami. Obecnie studiuję w Szkole Głównej Handlowej, gdzie poszerzam moje zainteresowania m.in. o ekonomię polityczną w ramach Studenckiego Koła Naukowego Ekonomii Politycznej. W wolnych chwilach gram w szachy oraz piszę wiersze dla siebie i przyjaciół. W Pravdzie pełnię rolę redaktora naczelnego. Kocham spokój i naturę.

Czy przez PiS Polska może stracić środki unijne?

Ostatnio w debacie publicznej zawrzało w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z 14 lipca. Wyrok ten stwierdza, że Polska łamie niektóre przepisy unijnych traktatów regulujące sądownictwo. Na mocy art. 260 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, Polska ma obowiązek wykonać wyrok – zmienić obowiązujące przepisy. Oprócz tego, Trybunał wydał dzień wcześniej postanowienie o środkach tymczasowych w drugiej sprawie, która również dotyczy polskiego sądownictwa. W tym postanowieniu TSUE zobowiązało Polskę do tymczasowego wstrzymania stosowania niektórych przepisów. 

Czym różnią się te dwie sprawy?

Obie sprawy dotyczą sądownictwa, jednak odnoszą się do innych przepisów. Pierwszą sprawę rozpoczęto skargą wniesioną 25 października 2019 roku przez Komisję Europejską na polskie przepisy dot. przede wszystkim postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów. W tej sprawie TSUE wydało 15 lipca 2021 roku wyrok. Druga skarga wpłynęła do TSUE 1 kwietnia 2021 roku i dotyczyła nowych przepisów sądowniczych wprowadzonych ustawą z dnia 20 grudnia 2019 roku, czyli nieobjętych poprzednią skargą. Czytamy w niej, że według Komisji Europejskiej, przepisy tej ustawy.:

“[…] [między innymi – przyp. Pravda] przekazując na wyłączność jednej z izb SN rozpoznawanie zarzutów i zagadnień prawnych dotyczących braku niezależności sądu lub braku niezawisłości sędziego, powodują uchybienia zobowiązaniom traktatowym Polski.” 

Skarga KE z dnia 1 kwietnia 2021 roku, Sprawa C-204/21

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca postanowienia TSUE nie mają bezpośredniego wpływu na polskie prawo. Jednak TSUE wcale nie przypisuje ani swoim wyrokom, ani postanowieniom takich uprawnień. Z drugiej strony wykonanie postanowienia wymaga zmiany polskich przepisów, lecz TSUE jedynie zobowiązuje do tej zmiany polskiego ustawodawcę. Tym samym ani postanowienie, ani wyrok nie wpływają bezpośrednio na polskie prawo, czyli są zgodne z wyrokiem TK.

Środki z programów unijnych zagrożone?

W odpowiedzi na pojawiające się napięcia między polską władzą a Komisją Europejską, wśród opozycji pojawiły się głosy, że niewykonanie postanowienia i wyroku doprowadzi do utraty środków z programów unijnych, jednak traktaty nie przewidują takiego rozwiązania. Jedyną formą odpowiedzialności przewidzianą w tym przypadku jest kara finansowa

Niewykonanie wyroku TSUE

Nałożenie kar finansowych umożliwia art. 260 ust. 2 Traktatu o funkcjonowaniu UE, ale jedynie w oddzielnej sprawie – o niewykonanie wyroku TSUE. Taką sprawę może wnieść Komisja, kiedy uzna, że Polska nie zaprzestaje stwierdzonym uchybieniom. Kluczowym słowem jest tu „wyrok”, ponieważ w drugiej sprawie wydano jedynie postanowienie, a art. 260 nie obejmuje postanowień. Zatem najpierw w tej sprawie musi zapaść wyrok, a dopiero potem, w przypadku niewykonania wyroku, KE może wystąpić do TSUE o nałożenie na Polskę kar finansowych. Mimo takiego stanu prawnego, KE groziła rządzącym w oficjalnym liście wystąpieniem o kary finansowe zarówno za niewykonanie postanowienia jak i wyroku.

Wysokość kar finansowych

Wysokość kar nie jest jednoznacznie określona. W art. 260 ust. 2-3 TFUE znajdujemy zapisy:

“Jeżeli Trybunał stwierdzi, że nastąpiło naruszenie prawa [niewykonanie wyroku TSUE – przyp. Pravda], może nałożyć na dane Państwo Członkowskie ryczałt lub okresową karę pieniężną w wysokości nieprzekraczającej kwoty wskazanej [w skardze – przyp. Pravda] przez Komisję.“

Brak sankcji za zignorowanie postanowienia?

Mimo że możliwość zobowiązania kraju do podjęcia środków tymczasowych  postanowieniem TSUE (tutaj – tymczasowego wstrzymania stosowania przepisów) jest przewidziana w traktatach, to nie zakładają one żadnych kar za ich niewypełnienie i opierają ten obowiązek jedynie na moralnej powinności dotrzymywania umów czy, ugruntowanej w art. 4 ust. 3 TUE, zasadzie lojalnej współpracy.

Werdykt: fałsz

Na podstawie powyższych informacji wypowiedź uznajemy za fałszywą, ponieważ ewentualne kary pieniężne nie będą pokryte ze środków z programów unijnych, a ich wielkość nie musi być rzędu 770 mld zł, co sugeruje posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Czy przed rządami PiS co 4 dziecko było ubogie?

Między innymi dlatego, że sprawy społeczne były położone [tj. zaniedbywane – przyp. Pravda] za czasów PO, że np. co czwarte dziecko w Polsce było ubogie, że 4 mln ludzi zostawiliście na umowach śmieciowych poza ubezpieczeniami społecznymi, wygrał PiS.

Hanna Gill-Piątek, TVN24, Kawa na ławę, 4 lipca 2021 r.

Wypowiedź uznajemy za fałszywą, ponieważ w 2015 roku ubóstwo dotknęło co piąte dziecko, a szacunkowa liczba osób, z którymi zawarto tzw. umowy śmieciowe, wyniosła wtedy 1,3 mln.

Słowa Hanny Gill-Piątek padły w programie TVN24 „Kawa na ławę”, podczas którego politycy kilku ugrupowań wypowiadali się m.in. na temat powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki. Posłanka partii Polska 2050 starała się wskazać przyczynę porażki PO w wyborach w 2015 roku.

Ubóstwo dzieci

Zgodnie z raportem GUS, relatywne ubóstwo dzieci w 2015 wyniosło 20,6%. Oznacza to, że co piąte dziecko mieszkało w rodzinie, w której poziom życia był znacznie niższy niż pozostałych członków społeczeństwa. Ubóstwo skrajne w 2015 roku dotknęło 9% dzieci. Ich sytuacja ekonomiczna nie pozwalała na zaspokojenie podstawowych potrzeb i prowadziła do wyniszczenia zdrowia i zagrożenia życia. Trzecim rodzajem ubóstwa jest ubóstwo ustawowe wskazujące poziom dochodu, który kwalifikuje rodzinę do pomocy pieniężnej od państwa.

Umowy śmieciowe

GUS w publikacji z 2018 roku oszacował, że osób, które w roku 2015 pracowały wyłącznie na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło (tzw. umów śmieciowych), było 1,3 mln. Należy pamiętać, że jest to jedynie wartość szacunkowa i rzeczywista liczba takich osób może się od niej różnić.

Dlaczego PiS wygrał wybory w 2015?

Posłanka Hanna Gill-Piątek doszukiwała się przyczyny sukcesu politycznego PiS w polityce PO, które rzekomo ignorowało problem ubóstwa dzieci i umów śmieciowych. Liczba umów śmieciowych po objęciu rządów przez PiS nie zmieniła się znacząco, jednak skrajne ubóstwo dzieci spadło z 9% na 5,8%, a relatywne – z 20,6% do 16,4%. GUS za wielce prawdopodobną przyczynę tego zjawiska podaje wprowadzenie programu 500+ (str. 18).

Czy nowy lek na koronawirusa jest skuteczny w 97% przypadków?

Sotrovimab – nowy lek na COVID-19 jest stosowany w Zjedn. Emir. Arabskich od 2 tygodni. U ponad 97 proc. chorych wykazano poprawę w ciągu co najmniej 5 dni po zastosowaniu – podał resort zdrowia.

Konrad Berkowicz, Twitter, 1 lipca 2021 r. 

Wypowiedź uznajemy za prawdziwą, ponieważ resort zdrowia Zjednoczonych Emiratów Arabskich rzeczywiście podał taką informację o wpływie nowego leku na stan chorych na COVID-19.

Czym jest Sotrovimab?

Sotrovimab to lek na COVID-19, który stosuje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich od połowy czerwca tego roku. Jest on przeznaczony dla osób powyżej 12 roku życia. Jego działanie opiera się na przeciwciałach monoklonalnych, które „udają” te produkowane przez człowieka przechodzącego infekcję COVID-19.

Nie tylko w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Pod koniec maja lek został dopuszczony do użytku przez Agencję Żywności i Leków (FDA) w Stanach Zjednoczonych. Również Europejska Agencja Leków (EMA) wydała pozytywną rekomendację na dopuszczenie Sotrovimabu do użytku. Badania producenta wykazały, że lek obniża ryzyko śmierci i hospitalizacji trwającej dłużej niż dobę o 85%. Badanie przeprowadzono na osobach niepoddanych tlenoterapii i bez oznak ciężkiego przebiegu, dlatego lek nie jest dopuszczony do użytku w tych przypadkach.

Skuteczne w 97%?

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich lek podano osobom, które należały do grupy podwyższonego ryzyka z powodu chorób takich jak: otyłość, nowotwory, choroby nerek, choroby płuc, choroby serca, cukrzycy, nadciśnienia lub alergii. W ciągu 5-7 dni od podania leku ponad 97% pacjentów (z 658) było bliskie pełnego wyzdrowienia, a ich objawy ustąpiły. Około 59% wszystkich pacjentów miało 50 lat i więcej. 

Brak naukowego potwierdzenia

Informacja podana przez arabski resort zdrowia nie jest jednak badaniem naukowym, a zwykłą statystyką szpitalną. Nie mamy wystarczająco rzetelnych informacji, aby ocenić, czy w rzeczywistości lek jest aż tak skuteczny, ponieważ zastosowano go na niekontrolowanej próbie. Jedynym rzetelnym źródłem informacji na temat skuteczności Sotrovimabu są na razie badania producenta, które pozytywnie oceniono przez amerykańską Agencję Żywności i Leków oraz Europejską Agencję Leków.

Decyzja o środkach własnych UE i Fundusz Odbudowy

My nie będziemy głosować nad tym, czy rozdać środki unijne, my będziemy głosowali, skąd je wziąć i tutaj jest potrzebna zgoda polskiego Sejmu.

Krzysztof Bosak, Minęła dwudziesta, 2 maja 2020 r., od: 19:00

Informację uznajemy za manipulację, ponieważ możliwość rozdysponowania 750 mld euro z przewidzianych 1,8 bln budżetu UE na 2021-2027 jest uzależnione od podjęcia decyzji o rozszerzeniu źródeł zasobów własnych UE, którą ratyfikowano w Sejmie.

Chociaż Rada Europejska już w grudniu ostatecznie przewidziała rozszerzenie zasobów własnych UE, wymagane było jeszcze zatwierdzenie tej decyzji w każdym kraju członkowskim (TFUE Art. 311).

Fundusz Odbudowy

17 grudnia 2020 Rada Europejska przyjęła Wieloletnie Ramy Finansowe na lata 2021-2027 (WRF – 1 074,3 mld EUR) oraz instrument odbudowy NextGenerationEU (NGEU – 750 mld EUR). NGEU jest specjalnym funduszem przeznaczonym na odbudowę gospodarek dotkniętych kryzysem pandemicznym. Aby pocovidowe wsparcie zostało wprowadzone, wymagane są dodatkowe środki w Unii Europejskiej i nowe źródła ich pozyskania. Bez nich nie będzie możliwe rozdysponowanie 750 mld euro z 1,8 bln euro (Sekcja 1.).

Nowe zasoby własne UE

Unia Europejska uznała, że pozyskanie nowych środków w budżecie UE nie powinno obciążać budżetów państw członkowskich. W związku z tym pieniądze na Fundusz Odbudowy nie będą przekierowane z istniejących funduszy budżetów państw członkowskich. Środki te trafią bezpośrednio do UE z podatków nałożonych odgórnie przez UE (Sekcja 3.2). Nowe podatki kontynuują dotychczasową “zieloną politykę” UE, ponieważ część z nich obciąża praktyki uznawane za nieprzyjazne środowisku.

Krajowy Plan Odbudowy

Równolegle z ratyfikowaniem decyzji o środkach własnych debatowano Krajowy Plan Odbudowy. Jest on wymagany przez główną część NGEU (której by nie było bez decyzji o środkach własnych) – Instrument na Rzecz Odbudowy i zwiększenia Odporności (672,5 mld EUR). Państwa członkowskie są zobowiązane do wysłania Krajowych Planów Odbudowy zawierających pakiet reform i publiczne projekty inwestycyjne finansowane z Instrumentu. Państwa w KPO muszą trzymać się wytycznych UE co do celowości wydatkowania funduszy europejskich.

Czy stoimy na skraju masowej i legalnej inwigilacji?

Państwo za pomocą tej ustawy będziecie mieli możliwość śledzenia telefonu każdego kierowcy i pasażera bez względu na to, czy jadą autostradą, drogą ekspresową, drogą krajową, wojewódzką, powiatową czy gminną, nawet gdy auto stoi w garażu, jeśli ktoś na czas nie wyłączy tej aplikacji.

Jakub Kulesza 28. posiedzenie Sejmu (dzień drugi) 15 kwietnia 2021; Nagranie: 14:00

Korekta 23 kwietnia: Dodano trzecią formę opłaty za przejazd i jej opis. Uszczegółowiono zakres autostrad objętych zmianą wyłącznie do autostrad zarządzanych przez urząd państwowy.

Wypowiedź uznajemy za fałszywą, ponieważ wspomniana ustawa nie zmusza kierowców samochodów osobowych i pasażerów do przesyłania komukolwiek swojej lokalizacji.

Wypowiedź padła 15 kwietnia na 28. posiedzeniu sejmu, gdy omawiano Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym oraz niektórych innych ustaw. Jakub Kulesza oraz inni posłowie opozycji zarzucili projektowi wprowadzanie inwigilacji obywateli, jednak to polityk Konfederacji najsilniej zaatakował projekt. Zastosował on zarówno określenie „masowej” inwigilacji, jak i porównał inicjatywę do metod kontroli obywateli w Chinach.

Nie ma takiego systemu masowej inwigilacji obywateli. Nawet Chińska Republika Ludowa, która znana jest z rozwoju technologii, masowej inwigilacji własnych obywateli, nie zdecydowała się na śledzenie czy geolokalizację aut osobowych własnych obywateli.

Jakub Kulesza 28. posiedzenie Sejmu (dzień drugi) 15 kwietnia 2021

Zmiana systemu opłat za przejazd autostradami

Obecnie opłaty za przejazd płatnymi autostradami odbywają się w trzech formach: bezpośrednio na bramkach autostrady, przy użyciu systemu viaTOLL korzystającego z technologii radiowej krótkiego zasięgu lub za pomocą aplikacji odczytującej tablice rejestracyjne (np. Autopay).

Pierwsza metoda obniża płynność ruchu, ponieważ wymaga zatrzymania auta przy wjeździe i wyjeździe z autostrady. Druga metoda polega na elektronicznym i automatycznym naliczeniu opłaty przy wykryciu specjalnego urządzenia radiowego w pojeździe przejeżdżającym przez punkt kontrolny. Zamontowanie takiego urządzenia jest obowiązkowe wyłącznie w pojazdach ciężkich. Dzięki ostatniej metodzie kierowcy , którzy rzadziej korzystają z autostrad, również mogą ominąć oczekiwanie przed bramkami bez potrzeby kupowania urządzenia radiowego. Za każdym razem, gdy zarejestrowany w aplikacji pojazd przejeżdża autostradą, system wykrywa jego tablice rejestracyjne i nalicza opłatę. Obecnie metoda ta obowiązuje wyłącznie na autostradach niezarządzanych przez państwo.

Zmiana zaproponowana w projekcie ustawy zakłada zastąpienie dotychczasowych metod płatności stosowanych na autostradach zarządzanych przez państwo (manualnie i viaTOLL). Do głównych zalet rozwiązania należy usunięcie bram wjazdowych i wyjazdowych. Zamiast tego pojazdy lekkie będą mogły kupić tzw. „bilet autostradowy” lub skorzystać z komentowanego przez Jakuba Kuleszę systemu e-TOLL (Art. 1 pkt 2 lit. e). 
Bilet autostradowy będzie można zakupić np. na stacjach paliw lub online, podając m.in. numer rejestracyjny i trasę przejazdu po autostradzie (Art. 1 pkt 2 lit. e). System e-TOLL (nieobowiązkowy dla pojazdów lekkich) będzie lokalizował satelitarnie samochód i przy przejeździe autostradą automatycznie dokona opłaty (Ocena skutków regulacji s. 85-86).

Ustawa nie nakłada obowiązku lokalizowania pojazdu non-stop, jedynie umożliwia wyręczenie kierowcy z zakupu biletu autostradowego, kiedy zlokalizowany w aplikacji nią przejedzie. W przypadku samochodów osobowych (bez przyczepy) nigdy nie ma obowiązku korzystania z e-TOLL. Uczciwość kierowców będzie weryfikowana przy użyciu systemu ANPRS (Raport z konsultacji s. 98), który odczytuje tablice rejestracyjne samochodów na autostradzie i porównuje je z tymi samochodami, których przejazd opłacono.

Czy nakaz noszenia maseczek jest zgodny z prawem?

Od kilku dni pojawiają się wiadomości mówiące o tym, że nakaz noszenia maseczek jest już zgodny z prawem. Powołują się one na artykuł na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich z 24 marca.

Informację uznajemy za prawdziwą, ponieważ nakaz jest już zgodny z prawem.

Chociaż delegacja ustawowa (upoważnienie do uregulowania niektórych spraw rozporządzeniem) została odpowiednio rozszerzona już pod koniec listopada, a zgodne z prawem rozporządzenie na jej podstawie wydano na początku grudnia, informacja ta pojawiła się w niektórych gazetach dopiero, gdy napisał o tym Rzecznik Praw Obywatelskich.

Od samego początku pandemii wiele osób podważało zgodność z prawem nakazu noszenia maseczek. Sam Rzecznik Praw Obywatelskich zgodził się, że obowiązek zakrywania ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych wprowadzono z naruszeniem zasad, gdyż taki nakaz zgodnie z Konstytucją (Art. 31. ust. 3.) można nałożyć jedynie ustawą, tymczasem podstawą wprowadzenia obowiązku noszenia maseczki od 29 listopada jest i przedtem była ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi (obecnie: Art. 46b. pkt 13. dodany w Art. 15. pkt 2. lit. c, przedtem: Art. 46b. pkt 4.).

Delegacja ustawowa przed i po 29 listopada

Przed zmianą 29 listopada wprowadzenie nakazu rozporządzeniem było według ustawy możliwe tylko wobec osób chorych lub podejrzanych o zachorowanie, więc w innych przypadkach był on bezpodstawny.

W rozporządzeniu […] można ustanowić […] obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie

Ustawa z dnia 8 grudnia 2008 r. o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi (stan sprzed 29 listopada), Art. 46b. pkt 4.

Z tego powodu sądy uchylały kary pieniężne nałożone za nieprzestrzeganie bezpodstawnego nakazu (§ 25 ust. 1).

Jednak 29 listopada razem z wejściem w życie ustawy covidowej z dnia 28 października 2020r. rozszerzyła się delegacja ustawowa, wprowadzając do artykułu 46b. punkt 13.

W rozporządzeniu […] można ustanowić […] nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu.

Ustawa z dnia 28 października o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi (ujednolicona), 46b. pkt 13.

Nie znaczy to, że 29 listopada przepis starego rozporządzenia stał się zgodny z prawem, ponieważ nadal odwoływał się do starego przepisu z ustawy (Art. 29), który nie pozwalał na wprowadzenie takiego nakazu na każdą osobę. 1 grudnia w nowym rozporządzeniu odwołano się do znowelizowanych przepisów.

Niektórzy nadal nie zgadzają się, że ustawa daje możliwość wprowadzenia ogólnego nakazu. Argumentują oni, że w rozporządzeniu “okoliczności, miejsca i obiekty” są zbyt ogólnie wskazane i nie spełniają warunku bycia “określonymi”.

Sankcje za złamanie przepisu

Tą samą ustawą (Art. 1. ust. 1. pkt 2.) dodano do Kodeksu wykroczeń art. 116 §1a, który określa wykroczenie i karę za złamanie nakazu zakrywania ust i nosa:

Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Do tej pory oprócz mandatów nakładano również kary administracyjne na podstawie art. 48a, jednak po wprowadzeniu punktu 13. w artykule 46b. legislator nie znowelizował art. 48a i tym razem nie przewidział administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie ogólnego nakazu noszenia maseczki.

W związku z tym za nienoszenie maseczek obowiązuje jedynie mandat. Wcześniej mogliśmy odwoływać się w sądzie zarówno od mandatu jak i kary administracyjnej, więc de facto teraz osoby nie noszące maseczki zapłacą już mandat, ale kary administracyjnej nadal nie – lub będą mogły się od niej odwołać.

Należy pamiętać, że każdy przypadek jest indywidualnie rozstrzygany przez sądy i to one decydują, czy przepisy są zgodne z prawem. Z drugiej strony ustawodawca zostawił dużo mniej linii argumentacyjnych osobom odwołującym się od takiego mandatu i jest bardzo prawdopodobne, że nie będzie to już możliwe.

Wolność słowa

Czyli gdzie kończy się walka z dezinformacją, a zaczyna cenzura. Kwestia cenzury i wolności słowa jest często poruszana w kontekście fałszywych informacji, a także zablokowania Donalda Trumpa w mediach społecznościowych, o którym wspominaliśmy ostatnio w poście i na naszych stories. Jednak co dokładnie kryje się za tym sformułowaniem? Czy wolność słowa jest nieograniczona? Czy fact-checking to forma cenzury?

Konstytucyjna gwarancja

Gwarancję wolności słowa w Polsce zapewnia artykuł 54 Konstytucji RP, w którym napisane jest:

  1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
  2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Nieograniczona wolność

Wolność słowa nie ma absolutnego wymiaru. W art. 31 ust. 3. Konstytucji czytamy: Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Social media

Rolą państwa jest zachowanie równowagi między wolnością wypowiedzi a ochroną praw innych osób, także w internecie. Jak wynika z wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wypowiedzi o charakterze mowy nienawiści nie dotyczy ochrona związana z wolnością wypowiedzi. Ponadto, portale społecznościowe mają obowiązek podejmowania skutecznych działań w celu ograniczenia rozpowszechniania mowy nienawiści i nawoływania do przemocy.

Cenzura przed czy po

Konstytucja wprost zakazuje cenzury prewencyjnej, czyli kontrolowania treści przed ich opublikowaniem. Innym rodzajem kontrolowania publikowanych treści jest cenzura następcza, czyli obowiązująca w mediach społecznościowych za naruszenie ich standardów społecznościowych. Wiele osób zadaje sobie pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi: czy zakres kontroli nad przepływem informacji, który posiadają obecnie media społecznościowe powinien być regulowany przez państwo?

Fact-checking to nie cenzura!

Można odnieść wrażenie, że skoro każdy ma prawo publicznie wygłaszać swoje poglądy, to nasze weryfikacje działają na zasadzie cenzury. Nic bardziej mylnego! Nasze weryfikacje dostarczają czytelnikowi werdykt oparty o dowody, przy  czym każdy ma dostęp zarówno do weryfikowanej informacji, jak i do naszych artykułów. Nie ograniczamy ludziom prawa do wolności wypowiedzi, lecz pokazujemy, czy zweryfikowana informacja jest fałszywa, prawdziwa, czy też zmanipulowana.

Ile dzieci w Polsce jest wychowywanych w związkach jednopłciowych?

Aktualizacja 16 marca 2021: W przedostatnim paragrafie zmieniono „Oznacza” na „Oznaczałoby”; Dodano ostatni paragraf

Wypowiedź uznajemy za nieweryfikowalną, ponieważ nie ma aktualnych badań na temat liczby dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe. Najnowsze dane pochodzą z raportu „Rodziny z wyboru w Polsce” z 2014 roku, który jest efektem badań realizowanych w Instytucie Psychologii PAN.

Według raportu Kampanii Przeciw Homofobii 5% ogólnej populacji to lesbijki i geje. Połowa z nich żyje w związkach tej samej płci (str. 44). Wspomniany wcześniej raport IP PAN wskazuje, że 9% przebadanych osób będących w związku jednopłciowym jest rodzicami. Z tego zestawienia wynikałoby, że związków jednopłciowych, w których chociaż jeden partner jest rodzicem, jest od 50 do ok. 100 tysięcy. 

Nie wszyscy rodzice (mniej niż 9%) w związkach jednopłciowych mieszkają ze swoimi dziećmi, więc niektórzy mogą nie uznać tego za typowo rozumiane wychowywanie dzieci. Raport Instytutu Psychologii PAN wskazuje, że nieco ponad 6% osób w związkach jednej płci deklaruje czynny udział w wychowywaniu dzieci. Oznaczałoby to, że w Polsce jest między 35 a 70 tys. dzieci wychowywanych przez osoby w związku jednopłciowym.

Sam Raport IP PAN nie rozszerza wniosków na populację generalną. Z tego powodu nie należy traktować podanych tutaj liczb za pewne dane dotyczące tzw. tęczowych rodzin w całej Polsce. Są to jedynie szacunki, które mogą przybliżyć, w jaki sposób posłanka Dziemianowicz-Bąk mogłaby uzasadnić tę informację.

Nie, „Poland: The Royal Tour” nie wyprodukowano w czasach COVID-19.

Wypowiedź Szymona Hołowni uznajemy za manipulację, ponieważ produkcja „Poland: The Royal Tour” zakończyła się premierą w USA w 2019 roku.

Podlinkowany przez Szymona Hołownie zwiastun pojawił się w internecie, jako fragment Sneak Peek’a, długo zanim opublikowano go na serwisie Youtube.

Film powstał ze środków rządowej organizacji – Polskiej Fundacji Narodowej. Nie wiemy, ile dokładnie kosztowała produkcja. W sprawozdaniach z działalności PFN znajdujemy informacje, że produkcja „Poland: The Royal Tour” była częścią projektu „Reputacja”. Środki wydane na ten projekt wyniosły w latach 2017-2019 kolejno: 800 tysięcy złotych, 33,5 milionów złotych i prawie 17,5 miliona złotych.

Ze sprawozdań amerykańskiej firmy Rogers & Cowan współpracującej z PFN w zakresie szeroko pojętej promocji filmów i organizowania amerykańskiej premiery wynika, że od końcówki 2018 do sierpnia 2019 roku firma Rogers & Cowan otrzymała prawie 1,2 mln dolarów na te cele (W 2020 kwota ta nie przekroczyła 100 tys. dolarów). Firma po pół roku przysłała jednak amerykańskiemu Departamentowi Sprawiedliwości informacje o korekcie sprawozdania. Wynika z niej, że suma ta była mniejsza i wyniosła prawie 620 tys. dolarów.

Wyjaśniamy „Kłamstwo vatowskie”

Reportaż Superwizjer TVN-u pt. „Kłamstwo vatowskie” wywołał gorącą debatę w internecie. Owoc pracy dziennikarzy krytycznie skomentował Premier, Prokuratura Krajowa i Ministerstwo Finansów. Temat wyłudzeń VAT jest przedmiotem dyskusji od długiego czasu, lecz to nowe informacje przedstawione w reportażu zachęciły nas, aby przybliżyć go Wam w tym artykule.

Kłamstwo vatowskie” Superwizjer

Reportaż przedstawia historie trzech osób tzw. słupów, wobec których prowadzono postępowania dotyczące oszustw vatowskich. Materiał stara się ujawnić nieefektywność w odzyskiwaniu mienia Skarbu Państwa utraconego w wyniku wyłudzeń VAT. Przytoczone zostały dane liczbowe, które rzekomo pochodzą z Ministerstwa Finansów:

W latach 2018-2019 Skarb Państwa, według Ministerstwa Finansów, na oszustwach vatowskich stracił prawie 17 mld złotych, a odzyskał zaledwie 150 mln. To mniej niż 1% kwoty. Z kolei Prokuratura Krajowa nie potrafi podać dokładnych danych na temat strat. Podaje tylko dane dotyczące wszystkich przestępstw gospodarczych. Wynika z nich, że Skarb Państwa stracił w latach 2017-2019 ponad 36 mld złotych, a na poczet kar zabezpieczono mienie warte ponad 6 mld złotych. Ile odzyskano, Prokuratura nie podaje.

Superwizjer, „Kłamstwo vatowskie”

Nie znaleźliśmy ogólnodostępnych źródeł, które zawierałyby szacowania Ministerstwa Finansów dotyczące tych kwot, ale wysłaliśmy zapytania o nie do Ministerstwa Finansów i TVN.

Jedyne dostępne dane mówiące o stratach Skarbu Państwa w wyniku przestępstw gospodarczych znajdujemy w odpowiedzi prokuratury na materiał Superwizjera. Wspomniano w niej o powstałej w wyniku przestępstw gospodarczych łącznej kwocie uszczupleń lub narażenia na uszczuplenie objętej zarzutami. Według Prokuratury w latach 2017-2019 wyniosła ona prawie 54 mld zł.

W innym komunikacie Prokuratura Krajowa podaje, że w latach 2017-2019 wartość zabezpieczonego mienia wynosiła prawie 6,4 mld. Warto zaznaczyć, że nie całą wartość objęto aktami oskarżenia zgodnie z danymi ze sprawozdań Prokuratury (formularze PK-P1K) wyniosła ona w tym okresie 2,6 mld. Część spraw nieskierowanych do sądu mogła być prowadzona dalej, aby potencjalnie zostać objęta aktami oskarżenia w następnych latach. Informacje o wielkości kwot przekazanych do budżetu państwa nie są nigdzie ujęte.

Przestępczość vatowska a luka VAT

Problem przestępczości vatowskiej albo nie jest dobrze udokumentowany, albo organy państwowe nie dzielą się pełnymi informacjami, które go dotyczą. Oświadczenia rządu zdają się skupiać na danych statystycznych dotyczących luki VAT, która jest luźno związana z przestępczością vatowską.

Na lukę VAT poza poważnymi przestępstwami vatowskimi składają się również drobne złamania lub nadużycia przepisów. Może to być przykładowo niewystawienie paragonu przy zakupach na bazarze albo wzięcie faktury na coś, za co nie powinniśmy odliczyć VAT. Struktura luki VAT nie jest dobrze znana i nie wiadomo, na które z tych elementów wpłynęły działania państwa i w jakim stopniu.

Ponieważ luka VAT dotyczy wydarzeń ukrytych przed organami państwowymi, to określenie jej wielkości może nastąpić jedynie poprzez oszacowanie. Polega ono na porównaniu wpływów z tytułu VAT i teoretycznych wpływów, które Państwo powinno uzyskać. Istnieją różne metody ich wyznaczania, jednak tego typu oszacowania mogą odbiegać od rzeczywistości. Objawia się to m.in. w różnicach między wartościami podawanymi przez różne, a nawet te same podmioty publiczne. Zauważył to Sławomir Dudek na Twitterze:

Szacunki odnośnie luki VAT w Polsce są prowadzone różnymi metodami przez Komisję Europejską i Ministerstwo Finansów stąd wynikają rozbieżności. Należy pamiętać o ostrożności w interpretacji takich wskaźników, ponieważ nie jesteśmy w stanie dokładnie określić, o ile różnią się one od rzeczywistych wartości.

Dlaczego luka VAT maleje?

Obecny rząd prowadzi narrację, jakoby środki na wprowadzone przez rządy PiS programy socjalne pochodziły nie z pieniędzy podatnika, lecz z wygranej z mafiami vatowskimi. Z jednej strony niska efektywność organów ścigania przeczy temu stwierdzeniu, a z drugiej malejąca luka VAT może je potwierdzać. Jak już pisaliśmy, na lukę VAT nie składają się jedynie działania mafii vatowskich. Stąd też pytanie: które czynniki wpływające na lukę VAT mogły ulec zmianie podczas rządów PiS?

Po pierwsze, możemy mieć do czynienia ze zniechęceniem przestępców do czerpania zysków z wyłudzeń podatku od towarów i usług. Nowe rozwiązania prawne, które wchodziły w życie od 2015 rok, utrudniały bezkarne wyłudzenia VAT. Ograniczyły też czas funkcjonowania karuzel VAT i czerpane z nich zyski.

Po drugie, rozwiązania te zmniejszyły liczbę drobnych nieprawidłowości w rozliczaniu podatku VAT między (z reguły) uczciwymi podatnikami. Dobra koniunktura gospodarcza uczyniła małe oszustwa podatkowe mniej atrakcyjnymi – przedsiębiorcy nie musieli oszukiwać, aby osiągnąć zadowalający i legalny zysk.

Niebagatelne znaczenie dla zwiększenia dochodów z VAT mają programy socjalne. Większe wpływy z VAT powodują zmniejszenie udziału luki VAT w kwocie, którą z VAT powinno uzyskać państwo. Ponieważ podatek VAT obciąża konsumpcję, to programy społeczne, które bezpośrednio wspierają finansowo konsumenta, zwiększają wpływy z podatku VAT. Zwiększając konsumpcję, zwiększa się wpływy z VAT.

Na czym polega karuzela VAT?

Jednym z najpoważniejszych wyłudzeń podatku VAT jest tzw. obrót karuzelowy, który może przysporzyć przestępcom wielomilionowych korzyści. Tłumaczymy krótko, na czym on polega. Obrót karuzelowy opiera swoje działanie na istnieniu zerowej stawki VAT przy transakcjach między podmiotami z różnych krajów członkowskich UE. Karuzele VAT można opisać w kilku krokach:

  1. Firma A zarejestrowana w Polsce sprzedaje towar Firmie B i zwiększa swój należny do zapłacenia VAT.
  2. Firma B sprzedaje otrzymany towar Firmie C z innego kraju UE, nie płacąc podatku VAT ze względu na zerową stawkę. Jednocześnie może otrzymać zwrot podatku zapłaconego przez Firmę A.
  3. Firma C odsprzedaje towar Firmie A. W tym przypadku podatek VAT również nie będzie zapłacony.
  4. Firma A musi zapłacić podatek VAT, Firma B może liczyć na jego zwrot, a towar znajduje się w firmie wyjściowej – może on ponownie ruszyć w obieg.
  5. Firma A upada i nie płaci podatku VAT, mimo to Firma B otrzymuje zwrot. Oszuści osiągają zyski w wyniku zwrotów otrzymanych przez Firmę B.

W karuzeli VAT, między firmą A i B pojawiają się czasem inne firmy, które opóźniają i utrudniają wykrycie oszustów. Mogą to być nawet uczciwi i nieświadomi podatnicy, którzy po zniknięciu oszustów z rynku narażeni są na pociągnięcie do odpowiedzialności.

Państwa UE starają się zapobiegać karuzelom VAT. W tym celu w Polsce wprowadzono różne rozwiązania prawne.

Rozwiązania przeciwdziałające luce VAT

Solidarna odpowiedzialność

Jednym z rozwiązań jest tzw. solidarna odpowiedzialność dotycząca obrotów niektórymi towarami. Zobowiązuje ona przedsiębiorcę do uregulowania podatku, którego nie uiścił jego kontrahent należący do karuzeli VAT. Z solidarnej odpowiedzialności są wyłączone transakcje, w których sprzedający wpłacił „kaucję gwarancyjną” i tym samym uzyskał status ,,podmiotu zaufanego’’. W rzeczywistości zyski z karuzel vatowskich często przekraczają wysokość tej kaucji, a w niektórych przypadkach oszuści mogą nawet odzyskać kaucję. Dzieje się tak, gdy organy państwowe nie zdążą wszcząć postępowań kontrolnych wobec dostaw objętych kaucją gwarancyjną. Rozwiązanie to w polskiej legislacji jest obecne od 2013 roku, a pula towarów objęta solidarną odpowiedzialnością rozszerzała się na przestrzeni kolejnych lat.

Jednolity Plik Kontrolny

Przed rokiem 2016 analiza danych podatników była trudna i pracochłonna, ponieważ odbywała się w formie papierowej. W latach 2016-2018 rozpoczęto tworzenie baz danych Ministerstwa Finansów, wykorzystując Jednolity Plik Kontrolny, czyli ustandaryzowaną, elektroniczną formę raportowania o dokonanych transakcjach gospodarczych. Stopniowo poszerzała się lista rodzajów podmiotów gospodarczych zobowiązanych do comiesięcznego składania JPK.

Korekty deklaracji VAT

W latach 2016 i 2017 wprowadzono rozwiązania skłaniające do samodzielnego korygowania deklaracji VAT pod groźbą wyższej lub dodatkowej kary pieniężnej. Firmy, które same naprawiają swoje błędy, mogą liczyć na obniżenie karnych odsetek i uniknięcie pieniężnych sankcji.

Konfiskata rozszerzona

W 2017 wprowadzono tzw. konfiskatę rozszerzoną, ułatwiającą zabezpieczenie mienia pochodzącego z karuzel VAT. W niektórych przypadkach sprawca oszustw podatkowych musi dowieść, że jego majątek nabyty przez ostatnie 5 lat był zdobyty legalnie. Przepis pozwala również na zajęcie majątków osób trzecich, którym sprawca przekazał mienie po cenach niższych niż rynkowe.

Sankcje karne

W 2017 roku rozszerzono sankcje za udział w karuzeli VAT, w tym o karę sięgającą do 25 lat więzienia.

Split payment

Od 2019 roku dla towarów i usług wrażliwych obowiązuje obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności (split payment) zastępujący odwrócone obciążenie VATem. Zakłada on przelewanie przez kupującego należnej kwoty w części na zwykły rachunek sprzedawcy, a w części na subkonto VAT. Przy użyciu tego subkonta przedsiębiorca rozlicza się później z podatku VAT. Mechanizm przewiduje korzyści zarówno dla sprzedającego, jak i kupującego.

Wpływy z ograniczenia luki VAT a programy socjalne

Według danych podanych przez Mateusza Morawieckiego w odpowiedzi na materiał Superwizjera luka VAT między rokiem 2015 a 2019 zmalała o ok. 14 mld zł. Rząd PiS z kolei ocenia koszt tzw. „Piątki Kaczyńskiego” na 30-40 mld złotych w skali roku. Nawet jeśli całość z 14 miliardów pochodzi z ograniczenia zysków oszustów vatowskich, to kwota ta nie pokrywa nawet w połowie planowanych wydatków na programy PiSu, które reklamował jako finansowane z pieniędzy zabranych oszustom vatowskim.