Wojciech Kazimierczak

Czy na Węgrzech od 1 sierpnia będzie można przyjąć trzecią dawkę szczepionki?

Na Węgrzech trzecią dawkę szczepionki będzie można przyjąć już od 1 sierpnia. Ponadto, szczepienia przeciw COVID-19 będą obowiązkowe dla wszystkich pracowników służby zdrowia – o tych zmianach poinformował premier Viktor Orban.

Medexpress, 16.07.2021r.

Informację uznajemy za prawdziwą, ponieważ Viktor Orbán w porannej piątkowej audycji w Radiu Kossuth rzeczywiście poinformował o możliwości przyjęcia trzeciej dawki szczepionki od 1 sierpnia tego roku. Ogłosił również, że Węgry wprowadzą obowiązkowe szczepienia wszystkich pracowników służby zdrowia.

Trzecia dawka szczepionki w Polsce

W obliczu rosnących obaw wobec nowego, bardziej zaraźliwego wariantu koronawirusa – Delty, również w Polsce coraz częściej podejmowany jest temat trzeciej dawki szczepienia. Jak wygląda sytuacja z dawką „przypominającą” w Polsce?

Skuteczność trzeciej dawki

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapytany na konferencji prasowej pod koniec czerwca o to, kiedy możemy spodziewać się wyników na temat skuteczności trzeciej dawki szczepionki przeciw COVID-19 odpowiedział, że „już takie bardzo wstępne wyniki przedstawiła Moderna”.

Wstępne wyniki?

„Skuteczności na wszystkie nowe mutacje są zdecydowanie wyższe, niż przy takim standardowym podaniu preparatu w tej wersji. Ale to są jeszcze wyniki, które nie zostały zaudytowane, potwierdzone chociażby przez Europejską Agencję Leków (EMA), więc na razie traktujemy je jako wyniki wstępne, robocze”. 

Dawka przypominająca

W poniedziałek 12 lipca w RMF FM Wojciech Andrusiewicz – Rzecznik Ministerstwa Zdrowia, został zapytany, czy resort zdrowia zamierza brać pod uwagę podawanie osobom już zaszczepionym dwiema dawkami, trzeciej dawki „przypominającej”. Jego odpowiedź brzmiała następująco:

“[…] Czekamy na wyniki badań. Jeżeli Pfizer mówi, że ma wyniki badań dotyczących większej odporności po trzeciej dawce szczepienia ukierunkowanej na te nowe warianty, to oczywiście chcemy najpierw te badania zobaczyć. Najpierw koncern złoży wtedy do       EMA (Europejskiej Agencji Leków) taką informację i wtedy EMA wyda rekomendację. Na dziś nie ma badań nie ma o czym mówić […]”

Za wcześnie na konkrety

Coraz częściej mówi się o konieczności podania trzeciej dawki szczepionki przeciwko COVID-19. Według nieoficjalnych źródeł rząd Polski prowadzi negocjacje na temat zakupu dodatkowych 30 mln dawek szczepionek, jednak na razie należy wstrzymać się od spekulacji.

Czy szkolna podstawa programowa uwzględnia edukację seksualną?

Edukacja seksualna to jedna z najważniejszych lekcji, którą młodzi Polacy mogą odebrać. Tymczasem w szkolnym curriculum nie ma o tym słowa.

Robert Biedroń, Twitter 16.05.2021 r.

Wypowiedź uznajemy za fałszywą, ponieważ zarówno w klasach IV-VIII szkoły podstawowej jak i czteroletnim liceum ogólnokształcącym i pięcioletnim technikum realizowany jest przedmiot wychowania do życia w rodzinie – WDŻ, którego podstawa programowa obejmuje elementy edukacji seksualnej.

Warto jednak zauważyć, iż na realizację zajęć WDŻ w szkołach publicznych przeznacza się w szkolnym planie nauczania, w każdym roku szkolnym, dla uczniów poszczególnych klas, po 14 godzin, w tym po 5 godzin z podziałem na grupy dziewcząt i chłopców.

Przedmiot wychowanie do życia w rodzinie nie jest obowiązkowy dla ucznia. Uczeń niepełnoletni nie musi brać udziału w zajęciach, jeśli jego rodzice (opiekunowie prawni) zgłoszą dyrektorowi w formie pisemnej rezygnację z udziału ucznia w zajęciach. Uczeń pełnoletni taką rezygnację musi złożyć sam.

Sposób nauczania WDŻ

Realizacja zajęć WDŻ opiera się głównie na rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 sierpnia 1999 roku. Zgodnie z treścią tego przepisu do programów nauczania szkolnego wprowadzono wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji.

Edukacja seksualna w klasach IV-VIII

Uczniowie szkół podstawowych w ramach podstawy programowej muszą opanować najróżniejsze zagadnienia dotyczące seksualności człowieka czy płodności. Do najważniejszych należy określenie pojęć związanych z seksualnością, wymienianie rodzajów antykoncepcji czy też znajomość chorób przenoszonych drogą płciową.

Edukacja seksualna w szkołach ponadpodstawowych.

Program WDŻ 4-letniego liceum i 5-letniego technikum jest bardzo zbliżony do tego w szkole podstawowej. Jedyną znaczącą różnicą jest zawężony zakres materiału, który uczeń musi opanować w ramach podstawy programowej.

Jakie kwalifikacje powinien posiadać nauczyciel prowadzący wychowanie do życia w rodzinie?

Zajęcia może prowadzić nauczyciel posiadający przygotowanie pedagogiczne i ukończone studia z nauk o rodzinie lub nauczyciel innego przedmiotu, który odbył dodatkowe studia podyplomowe z zakresu wychowania do życia w rodzinie (osoby, które nabyły uprawnienia do nauczania tego przedmiotu podczas kursów kwalifikacyjnych, nadal będą mogły prowadzić zajęcia).

W podstawie programowej zarówno dla szkoły podstawowej jak i szkół ponadpodstawowych edukacja seksualna jest obszernie opisana i tym samym słowa Roberta Biedronia nie są prawdziwe. Jednak to, że edukacja seksualna jest zawarta w podstawie programowej, nie oznacza jeszcze, że jest ona należycie realizowana, ponieważ zależy to wyłącznie od nauczyciela prowadzącego zajęcia. Ponadto, wiele osób uważa, że podstawa ta jest niewystarczająca i wymaga dołożenia bardziej współczesnych zagadnień.

Polska utraciła odporność zbiorową na odrę?

Polska utraciła odporność zbiorową na odrę!

@prawodozdrowia, Instagram 22.04.2021r.

22 kwietnia, na popularnym koncie instagramowym @prawodozdrowia skupiającym się na uświadamianiu społeczeństwa na temat prawa medycznego, pojawił się post głoszący, że Polacy utracili odporność zbiorową na odrę. Czy to prawda?

Informację uznajemy za prawdziwą, ponieważ UNICEF Polska w apelu do Ministra Zdrowia, Adama Niedzielskiego ogłosił, że w związku ze spadkiem poziomu wyszczepialności* dla szczepień uwzględnionych w Programie Szczepień Ochronnych jesteśmy w Polsce poniżej poziomu gwarantującego społeczeństwu odporność populacyjną (zbiorową). Jednak samą odporność zbiorową utraciliśmy już w 2018 roku, a teraz jest to jedynie nagłaśniane przez media. 

*Wyszczepialność to miara tego, jaka część populacji zaszczepiła się przeciw danej chorobie.

Czym jest odporność zbiorowa?

Odporność zbiorowa to forma pośredniej ochrony przed chorobami zakaźnymi, przenoszonymi z człowieka na człowieka. Pojęcie odporności zbiorowej powstało na bazie obserwacji, z której można wywnioskować, że obecność osób uodpornionych przeciwko danej chorobie w populacji, zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania osób nieuodpornionych. Dzieje się tak dzięki temu, że w środowisku, w którym wiele osób jest odpornych, jest większa szansa na przerwanie łańcucha zakażeń, a to oznacza zatrzymanie bądź opóźnienie rozprzestrzeniania choroby.

Próg odporności zbiorowej

Próg odporności zbiorowej jest definiowany jako odsetek osób uodpornionych w populacji, po którego osiągnięciu liczba nowych zakażonych zaczyna się zmniejszać. Zwykle wymaga około 90-95% populacji odpornej, choć wskaźnik ten ma różną wartość w zależności od choroby. W przypadku odry próg odporności zbiorowej wynosi 95%. 

Spadek wyszczepialności

Jak czytamy w apelu do MZ, w ciągu ostatnich dziesięciu lat odnotowano w Polsce wyraźne spadki poziomu wyszczepialności dla szczepień uwzględnionych w Programie Szczepień Ochronnych. Największy spadek wyszczepialności, z 98% w 2010 roku, do 93% w roku 2018, zaobserwowany został w odniesieniu do szczepień przeciwko odrze, śwince i różyczce. W 2019 roku poziom wyszczepialności wynosił niewiele poniżej 93%.

Liczba zachorowań na odrę w Polsce

Dzięki szczepieniom zachorowania na odrę występowały w Polsce sporadycznie. Jednak, w konsekwencji spadku odsetka zaszczepionych dzieci, liczba przypadków tej choroby zaczęła rosnąć. W 2019 roku odnotowano aż 1492 przypadki – czterokrotnie więcej niż w roku poprzedzającym. Bezpośrednim powodem tego jest wysoka zaraźliwość odry – jeden chory zaraża średnio od 12 do 18 osób wrażliwych, czyli tych, które na odrę nie chorowały lub nie zostały zaszczepione. Dla porównania jedna osoba chora na COVID-19 jest w stanie zarazić około 1 osobę wrażliwą (zależy to od stanu epidemicznego i stosowanych obostrzeń).

Dlaczego szczepionych jest mniej dzieci?

UNICEF Polska jako powód spadku odsetek dzieci szczepionych, a także wzrost przypadków zachorowań na odrę, wskazuje ruch antyszczepionkowy. Zalew nieprawdziwych informacji dotyczących domniemanej szkodliwości szczepień wprowadza wiele osób w błąd, a przestraszeni potencjalnymi negatywnymi skutkami rodzice, odmawiają szczepienia dzieci. Takie informacje jeszcze bardziej utwierdzają nas w przekonaniu, jak ważna rolą odgrywają organizacje fact-checkingowe!

Czy szczepionki, którymi się szczepimy nie są własnością Polski?

Ten rząd używa szczepionek, które nie są ich własnością, które zostały wynegocjowane przez Unię Europejską. To największe kraje i najbogatsze kraje Unii Europejskiej podzieliły się z takimi krajami jak Polska dostępem do szczepionki.

Agnieszka Pomaska (PO) Facebook live 5.04.2021

Wypowiedź uznajemy za fałszywą, ponieważ rząd Polski podpisał umowy na zakup około 85 mln szczepionek (62 w ramach pierwszej umowy i 25 mln w ramach kolejnych umów), co czyni je jego własnością. Ponadto mówienie, że największe i najbogatsze kraje podzieliły się dostępem do szczepionki z takimi krajami jak Polska jest manipulacją, ponieważ zakup szczepionek przebiegał w ramach wcześniej zaplanowanej unijnej strategii mającej na celu usprawnienie całego procesu szczepień. Wszystkie Państwa członkowskie Unii Europejskiej zgodziły się do niej przystąpić.

Unijna strategia dotycząca szczepień

Wspomniana unijna strategia opierała się na porozumieniu między Komisją Europejską a państwami członkowskimi i dotyczyła wczesnego zakupu szczepionek przeciw chorobie COVID-19 wywoływanej przez wirusa SARS-CoV-2. Na podstawie tego porozumienia Komisja Europejska negocjowała i zawierała, w imieniu państw członkowskich, tzw. umowy zakupu z wyprzedzeniem dotyczące opracowania, produkcji, priorytetowych opcji zakupu oraz dostaw szczepionki na COVID-19 do państw członkowskich Unii Europejskiej.

Polska stała się stroną tego porozumienia na podstawie uchwały nr 114/2020 Rady Ministrów z dnia 10 sierpnia 2020 r. w sprawie przystąpienia do porozumienia dotyczącego zakupu szczepionek przeciwko chorobie COVID-19 wywołanej przez wirusa SARS-CoV-2. Minister Zdrowia został upoważniony do wykonania porozumienia w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.

Pierwsza umowa zakupu szczepionek

Według stanu na 12 grudnia 2020 r. Komisja Europejska podpisała sześć umów zakupu z wyprzedzeniem a Polska zdecydowała się na przystąpienie odpowiednio do pięciu z tych umów w ramach, których zakupiliśmy 62 mln dawek szczepionek przeciwko COVID-19.

źródło: gov.pl

Zakup szczepionek jest finansowany z budżetu państwa, a ich szacowany koszt zakupu wynosi ok. 2,4 mld zł.

Dodatkowy zakup szczepionek

Następnie skorzystaliśmy z puli dawek dodatkowych Pfizer/BioNTech w ramach zamówienia z 29 grudnia 2020 r., jak i w ramach drugiej umowy z firmą Pfizer/BioNtech, której zawarcie Komisja Europejska ogłosiła 6 stycznia 2021 r. W ramach dodatkowych umów zamówiliśmy kolejne 25 mln dawek szczepionek. Minister Niedzielski poinformował 21 stycznia na antenie tvn24, że 10 mln z tej puli trafi do Polski w pierwszym półroczu tego roku, a kolejne 15 mln w drugim.

Jednak gov.pl informuje, że rząd Polski stale zawiera nowe umowy, na nowe dostawy, które mają nam zapewnić dostęp nie do 85, ale aż 100 mln dawek szczepionek!

85 mln dawek szczepionek?

Biorąc pod uwagę, że 17 mln dawek szczepionek jest jednodawkowych (Johnson&Johnson) a pozostałe 68 mln dawek szczepionek należy do szczepionek dwudawkowych, to jesteśmy w stanie zaszczepić około 51 mln Polaków.

Obecnie mamy około 38,4 mln Polaków w tym 31-32 mln z nich to dorośli (GUS), dlatego też szczepionek wystarczy dla wszystkich chętnych.

Ale ilu jest tych chętnych?

Zgodnie z sondażem Ipsos dla OKO.press przeprowadzonym w lutym br. 66% ankietowanych osób odpowiedziało „zdecydowanie tak” lub „raczej tak”, albo już się zaszczepiło. „Zdecydowanie” lub „raczej” nie zaszczepi się 29% badanych osób. Pozostałe 5% nie było w stanie się określić. Oznacza to, że niemal ⅓ czyli około 9,3 mln dorosłych raczej nie zamierza się zaszczepić.

Ilu Polaków jest już zaszczepionych? Ilu moglibyśmy szczepić?

Mamy ponad 5 milionów osób zaszczepionych, możemy szczepić nawet około dziesięciu milionów osób miesięcznie, tylko potrzebujemy dostępnych szczepionek.

Premier Mateusz Morawiecki, konferencja prasowa, 25 marca 2021 r.

Wypowiedź uznajemy za fałszywą, gdyż Premier błędnie utożsamił liczbę wykonanych szczepień z liczbą zaszczepionych osób, co wprowadza odbiorców w błąd. Dodatkowo informacja dotycząca potencjalnie możliwej liczby wykonywanych szczepień w skali miesiąca jest niezgodna z wcześniej podanymi informacjami.

Stan wykonanych szczepień na godzinę 10.30 dn. 25 marca br. wynosił 5 381 726.  Nie oznacza to jednak, że mamy w kraju ponad 5 mln osób zaszczepionych, jak wynika z wypowiedzi Premiera. Na dzień dzisiejszy, tj. 28.03.2021 r., możemy mówić o blisko 2 milionach osób zaszczepionych (dokładnie 1 985 436), ponieważ tyle osób otrzymało obie dawki szczepionki, natomiast kolejne 1,9 mln (1 874 939) osób otrzymało jedynie pierwszą dawkę. Przypomnijmy, że wykonywane obecnie w Polsce szczepienia składają się z 2 dawek domięśniowo. 

Warto zadać pytanie, czy nawet gdybyśmy mieli dostateczną liczbę szczepionek, bylibyśmy w stanie szczepić wspomniane 10 milionów osób miesięcznie. Według artykułu z serwisu Rzeczypospolitej Polskiej – gov.pl opublikowanego 19 lutego nie jest to możliwe. Poruszane w nim kwestie dotyczą nie tylko liczby zamówionych szczepionek do Polski, ale także przebiegu szczepień:

W Polsce funkcjonuje obecnie ponad 5 tys. punktów szczepień. Jesteśmy w stanie szczepić 3,5 – 4 milionów osób miesięcznie. W sytuacji, gdyby nie występowały problemy z dostępnością oraz dostawą szczepionek, do końca marca moglibyśmy zaszczepić ok. 11 mln osób.

Artykuł gov.pl

Oznacza to, że nawet w optymistycznym scenariuszu, by zaszczepić 11 mln osób do końca marca, należałoby w ciągu 40 dni (od opublikowania artykułu) szczepić dziennie 275 tys. osób. Natomiast, aby zgodnie ze słowami Premiera Morawieckiego móc szczepić 10 milionów osób miesięcznie (licząc dla 31 dniowego miesiąca), trzeba byłoby szczepić dziennie ponad 322 tys. osób.