Samozwańczy ekspert i niebezpieczne porady zdrowotne. Kulisy głośnej sprawy Oskara Dorosza

Sprawa Oskara Dorosza – osoby prowadzącej działalność naturopatyczną bez uprawnień medycznych – stała się jednym z najbardziej rażących przykładów konfliktu między pseudomedycyną a systemem ochrony zdrowia w Polsce. Obejmuje ona zarówno kwestie bezpieczeństwa pacjentów, jak i mechanizmy zarabiania na dezinformacji zdrowotnej oraz charakterystyczne strategie narracyjne stosowane przez samozwańczych „ekspertów” w obliczu krytyki i odpowiedzialności prawnej.

Autokreacja eksperta bez uprawnień

Oskar Dorosz nie posiada wykształcenia medycznego ani uprawnień do wykonywania zawodu lekarza i nie figuruje w Centralnym Rejestrze Lekarzy. Jego aktywność w obszarze tzw. naturopatii rozpoczęła się faktycznie około 2022-2023 r., mimo że sam określa się jako naturopata z wieloletnim doświadczeniem. Wizerunek eksperta medycznego budowany był m.in. poprzez korzystanie z symboliki kojarzonej z medycyną akademicką (fartuchy lekarskie, język „kliniczny”) oraz prowadzenie działalności gospodarczej w obszarze usług zdrowotnych.

Istotnym elementem tej działalności było rozpowszechnianie treści niezgodnych z aktualnym stanem wiedzy naukowej. Dorosz publicznie wypowiadał się w sposób stygmatyzujący osoby w spektrum autyzmu (za co jednak przeprosił), a także promował suplementację jodu, witaminy D3, przyjmowanie DMSO oraz tzw. protokoły chelatacyjne jako metody leczenia schorzeń takich jak endometrioza, choroby autoimmunologiczne czy zaburzenia neurorozwojowe.

Równolegle działalność pseudomedyczna miała wyraźny wymiar komercyjny. Oskar Dorosz sprzedawał suplementy diety, ebooki oraz odpłatne „porady zdrowotne”, a także występował na konferencjach organizowanych przez środowiska kwestionujące konsensus naukowy w medycynie. Do swoich odbiorców docierał głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych, mimo wielokrotnych blokad kont za naruszanie regulaminów platform.

Odpowiedź instytucjonalna i zarzuty karne

Reakcją instytucjonalną na tę działalność były działania Rzecznika Praw Pacjenta oraz postępowanie karne prowadzone przez prokuraturę. Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, poinformował, że 20.02.2025 roku złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie działalności Oskara Dorosza.

Doroszowi postawiono zarzuty:

Podejrzany został zatrzymany i usłyszał zarzuty z art. 160 § 1 Kodeksu karnego (narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu), art. 58 ust. 2 Ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza i lekarza dentysty (prowadzenie działalności medycznej bez uprawnień), art. 299 § 1 i 5 Kodeksu karnego (pranie brudnych pieniędzy) oraz art. 56 § 1 Kodeksu karnego skarbowego (oszustwa podatkowe).

Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wystąpiła do Sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy.

Pod koniec 2025 roku Oskar Dorosz opublikował film na Youtube zatytułowany: OSKAR DOROSZ: MOJA HISTORIA — PRÓBOWANO MNIE ZNISZCZYĆ. TAKA JEST CENA MÓWIENIA PRAWDY. W filmie informuje, że spędził 7 miesięcy w areszcie i nie przyznał się do żadnego z postawionych zarzutów.

Skierowaliśmy zapytanie do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze o to, na jakim etapie jest aktualnie postępowanie. Uzyskaliśmy odpowiedź od rzeczniczki prasowej, Ewy Antonowicz, z której dowiadujemy się, że śledztwo ws. Oskara Dorosza nadal jest w toku i zostało przedłużone do końca czerwca 2026 roku i obejmuje aktualnie 11 zarzutów w tym:

przeciwko życiu i zdrowiu innych osób (spowodowania uszczerbku na zdrowiu) w związku z udzielaniem przez ww. świadczeń zdrowotnych bez uprawnień (art. 58 ust. 2 Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty), a polegających na diagnozowaniu i leczeniu chorób (u dzieci, pacjentów onkologicznych, osób z zaburzeniami psychicznymi i innych), nielegalnego przetwarzania danych osobowych zawierających dane wrażliwe (medyczne), prania brudnych pieniędzy i oszustwa podatkowego.

W odpowiedzi Prokuratura podkreśla także, że 

mając na uwadze wysoki stopień społecznej szkodliwości działalności (skutkujący popełnieniem szeregu czynów zabronionych) a także deklarowaną i publicznie manifestowaną chęć kontynuowania dotychczasowej działalności (udzielania świadczeń medycznych bez uprawnień, głoszenie pseudonaukowych teorii ukierunkowanych na uzyskanie korzyści majątkowych) – aktualnie środki zapobiegawcze zmieniono, wprowadzając m.in. nakaz powstrzymywania się od publikowania określonych treści poprzez środki masowego przekazu. Postanowienie to jest prawomocne i aktualnie wdrożone zostały procedury zmierzające do zapewnienia skuteczności środka zapobiegawczego. Sąd podzielił przede wszystkim przesłanki, na które powołał się prokurator, w szczególności uzasadnione podejrzenie popełnienia zarzucanych przestępstw.

Śledztwo więc w żadnej części nie zostało umorzone, podejrzany ma jednak prawo do krytyki zapadłych wobec niego niekorzystnych rozstrzygnięć prokuratorskich i sędziowskich. Prokuratura podkreśla jednak, że:

żadne z orzeczeń (w tym w zakresie stosowanych środków), zarówno prokuratorskich, jak i sądowych, nie wskazuje, aby podejrzany nie dopuścił się zarzucanych mu czynów.

Na działalność Dorosza zareagowały również media. W szczególności należy odnotować serię reportaży przygotowanych przez Michała Janczurę, w której dziennikarz opisuje praktyki Oskara Dorosza na bazie rozmów z osobami poszkodowanymi przez działalność naturopaty lub bliskimi osób poszkodowanych.

Narracja obronna: od odpowiedzialności do spisku

W opublikowanym w grudniu 2025 roku filmie Dorosz buduje spójną, choć silnie emocjonalną narrację obronną, opartą na trzech głównych filarach: doświadczeniu osobistej krzywdy, podważaniu zaufania do instytucji państwowych i medycyny akademickiej oraz wychwalaniu własnych kompetencji.

Centralnym motywem jego przekazu jest siedmiomiesięczny pobyt w tymczasowym areszcie, przedstawiany jako działanie represyjne pozbawione realnych podstaw dowodowych. Dorosz konsekwentnie określa areszt nie jako środek zapobiegawczy, lecz jako „areszt wydobywczy”, mający na celu złamanie psychiczne i wymuszenie przyznania się do winy. W tej narracji organy ścigania jawią się jako element opresyjnego systemu, który działa według logiki medialnej i politycznej, a nie prawnej. 

Dorosz nazywa zarzuty karne sztucznymi i instrumentalnymi. W ten sposób podważa sens zarzutu prania brudnych pieniędzy, wskazując, że jego podstawą miały być darowizny przekazywane ojcu z legalnie prowadzonej działalności gospodarczej. Według niego zastosowanie art. 299 Kodeksu karnego miało charakter czysto taktyczny – umożliwiało długotrwały areszt tymczasowy, którego nie dałoby się zastosować wyłącznie w oparciu o zarzut narażenia zdrowia. Argument ten wpisuje się w szerszą narrację o nadużywaniu prawa karnego wobec osób „niewygodnych dla systemu”.

Kolejny filar wypowiedzi stanowi bezpośrednia krytyka medycyny akademickiej, przedstawianej jako zbiurokratyzowany i podporządkowany interesom koncernów farmaceutycznych system, który „nie zarabia na zdrowiu, lecz na chorobie”. Dorosz przeciwstawia temu własny model praktyki: długie, godzinne rozmowy z pacjentami, kompleksowe podejście, koncentrację na stylu życia, niedoborach i środowisku. W tym ujęciu stawiane mu zarzuty nie wynikają z realnych szkód, lecz z faktu, że podważa on dominujące podejście oparte na leczeniu objawowym i farmakologicznym.

Istotnym zabiegiem retorycznym jest także oparcie całej narracji na autobiograficznym micie genezy. Historia chorób z dzieciństwa, nieskutecznych terapii konwencjonalnych oraz poprawy zdrowia po zastosowaniu metod alternatywnych stanowi uzasadnienie dla jego późniejszej działalności. Wiedza naukowa „przegrywa” tu z doświadczeniami indywidualnymi i podejściem opartym na anegdotach w myśl zasady „to, co zadziałało”.

Tak stosowany argument anegdotyczny jest problematyczny, bo opiera się na pojedynczych historiach zamiast na systematycznych danych. Ludzkie doświadczenia są wybiórcze, podatne na błędy w pamięci i przypadek, więc łatwo pomylić związek z przyczynowością. Nauka próbuje właśnie tego uniknąć: sprawdza, czy dany efekt powtarza się u wielu osób, w kontrolowanych warunkach, a nie tylko „zadziałał u mnie”. Anegdota bywa ciekawym sygnałem do dalszych badań, ale jest jednocześnie zbyt słabym fundamentem dla wniosków ogólnych.

Wypowiedź Dorosza charakteryzuje się również licznymi uogólnieniami i twierdzeniami przedstawionymi jako fakty, bez wskazania rzetelnych źródeł lub z wybiórczym odwoływaniem się do badań naukowych. Dotyczy to m.in. tez o rzekomych przyczynach chorób autoimmunologicznych, nowotworów czy zespołu policystycznych jajników, a także oceny zastosowań substancji takich jak DMSO. W narracji tej granica między informacją, hipotezą a opinią zostaje zatarta, a krytyka naukowa utożsamiana jest z cenzurą lub działaniem na rzecz interesów przemysłu farmaceutycznego.

Całość przekazu ma charakter wyraźnie mobilizujący. Dorosz konsekwentnie przedstawia siebie jako jednostkę niezależną, odważną i prześladowaną za „mówienie niewygodnej prawdy”, podczas gdy jego krytycy – lekarze, dietetycy, media i instytucje państwowe – zostają ukazani jako bierni wykonawcy systemowych nakazów lub aktorzy działający w złej wierze. Taka konstrukcja narracji sprzyja budowaniu silnej więzi z odbiorcami, ale jednocześnie utrudnia rzeczową ocenę zarzutów w kategoriach prawnych i naukowych.

Wypowiedź ta jest przykładem charakterystycznej dla środowisk pseudomedycznych strategii obronnej, w której krytyka zostaje przedstawiona jako dowód prześladowania, a brak akceptacji ze strony nauki ma stanowić potwierdzenie własnej wyjątkowości.

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie?

Przypadek Oskara Dorosza stanowi wyrazisty przykład mechanizmów funkcjonowania współczesnej pseudomedycyny: od autokreacji eksperckiej i zarabianiu na dezinformacji zdrowotnej, przez budowanie lojalnej społeczności odbiorców, aż po narracje obronne oparte na motywie prześladowania. Pokazuje on również ograniczoną skuteczność samych działań platform internetowych oraz konieczność systemowej reakcji państwa. 

Sprawa Dorosza nie jest wyłącznie historią jednej osoby, lecz symptomem szerszego problemu, jakim jest niekontrolowana działalność paramedyczna w przestrzeni cyfrowej. Zderzenie narracji pseudonaukowej z mechanizmami prawa karnego i odpowiedzialności instytucjonalnej ujawnia zarówno skalę zagrożeń dla pacjentów, jak i potrzebę wzmacniania edukacji zdrowotnej, nadzoru oraz jasnych granic między wolnością wypowiedzi a ochroną zdrowia publicznego.

Picture of Zespół Pravdy
Zespół Pravdy
Pravda to zespół dziennikarzy i fact-checkerów specjalizujących się w walce z dezinformacją i analizie przestrzeni informacyjnej.