Wystarczy wpisać „leczenie boreliozy” w wyszukiwarkę, aby wśród wiarygodnych informacji trafić również na oferty rzekomo skutecznych, naturalnych i całościowych rozwiązań. Zioła „na boreliozę” to stała część asortymentu półek internetowych sklepów sprzedających suplementy diety. Narracja dotycząca produktów ziołowych różni się w zależności źródła, jednak często nie jest zgodna ani z wiedzą naukową, ani z dobrymi praktykami marketingowymi.
W tym tekście przyglądamy się wybranym komunikatom podmiotów z branży suplementów diety, które w nieuczciwy sposób reklamują produkty „na boreliozę”. Sprawdzamy, co o takich praktykach mówią przepisy prawa.
- Choć wpływ suplementów diety na przebieg boreliozy lub zespołu post Lyme nie został zweryfikowany naukowo, praktyki marketingowe wykorzystywane przez niektórych sprzedawców sugerują inaczej.
- Reklamy pełne są obietnic o wspomagających właściwościach ziół czy twierdzeń mówiących wprost o leczeniu boreliozy ziołami, przez co są nieuczciwe i wprowadzają w błąd.
- Przypisywanie suplementom diety właściwości leczniczych jest niedozwolone w świetle obowiązujących regulacji krajowych oraz unijnych.
- Oświadczenia zdrowotne mogą być używane w kontekście tych preparatów – muszą jednak spełniać odpowiednie warunki, m.in. być udowodnione badaniami naukowymi. Wiele twierdzeń dotyczących prozdrowotnych właściwości suplementów nie spełnia tych wymogów.
„To nie jest zwykły suplement. To wysokiej klasy preparat terapeutyczny – czysty, naturalny i bioaktywny, pozyskiwany z dziewiczych terenów amazońskiej dżungli […] posiada naturalne właściwości przeciwbólowe, antyoksydacyjne oraz wspiera regenerację tkanek, co czyni go niezastąpionym w walce z przewlekłymi chorobami zapalnymi” – przeczytamy w facebookowym wpisie o ziołowym wyciągu polecanym między innymi na boreliozę.
Brzmi zbyt dobrze, żeby było prawdziwe? Bo właśnie tak jest. Suplement diety to nie lek, w związku z czym nie może być nazywany preparatem terapeutycznym.
Na chwilę obecną jedyną skuteczną terapią boreliozy jest odpowiednia, trwająca najczęściej do miesiąca antybiotykoterapia prowadzona pod okiem lekarza, a postępowanie w zespole post Lyme obejmuje najczęściej odpowiednio dobraną terapię wspomagającą (np. rehabilitację czy psychoterapię). Rzekomo korzystny wpływ suplementów diety, w tym ziół, w kontekście obu problemów zdrowotnych nie został dostatecznie zweryfikowany naukowo. To podstawowe wnioski, które można wyciągnąć z naszych poprzednich tekstów na ten temat.
Mimo to w ofertach sprzedaży suplementów czy surowców roślinnych „na boreliozę” niejednokrotnie trafiamy na wprowadzające w błąd przekazy, które mogą dawać złudne nadzieje i być niezgodne z obowiązującymi przepisami prawa żywnościowego. To właśnie internetowe twierdzenia o leczniczych właściwościach ziół w borelioze, również tej rzekomo „przewlekłej”, popchnęły nas do przeanalizowania tego zjawiska pod kątem naukowym i marketingowym.
„Polacy są suplementomanami”
Choć trudno ustalić dokładną ilość podmiotów oferujących suplementy diety, pewne jest, że produkty te zyskują na popularności, a branża rośnie. Przykładowo od 2017 do 2025 roku (nie wliczając lat 2021-2022) do Głównego Inspektoratu Sanitarnego wpłynęło ponad 100 tys. zgłoszeń o zamiarze lub wprowadzeniu do obrotu nowego suplementu diety.
Według niektórych doniesień w zeszłym roku sektor ten liczył 1,5 tys. producentów, a w bazie jednego z portali zielarskich można znaleźć spis, który zawiera adresy ponad tysiąca punktów – zarówno stacjonarnych, jak i internetowych – oferujących suplementy na bazie surowców roślinnych.
Szacunki wskazują, że po suplementy diety mogą sięgać już nawet 23 miliony z nas – jesteśmy „lekomanami i suplementomanami”, przekonuje rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej. W tym kontekście martwi fakt, że Najwyższa Izba Kontroli już 10 lat temu zaliczyła rynek suplementów do obszarów wysokiego ryzyka dla zdrowia publicznego, między innymi z powodu niezapewniającego ochrony konsumentów systemu nadzoru. Mimo wniosków instytucji branża pozostawała niedostatecznie zbadana i kontrolowana przez kolejne lata, czego efekty widać między innymi w przeprowadzonej przez nas analizie przypadków.
Kto sprzedaje suplementy „na boreliozę”?
W trakcie przeglądu dostępnych w sieci pseudonaukowych narracji dotyczących leczenia boreliozy szczególną uwagę zwróciliśmy na oferty ziołowych suplementów o rzekomo korzystnym działaniu w tej chorobie. Jako że stosowanie roślin zielarskich jest powszechną praktyką medycyny alternatywnej, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej strategiom marketingowym, które towarzyszą promocji specyfików „na boreliozę”.
Wytypowaliśmy kilkanaście witryn internetowych i sprawdziliśmy wybrane treści pod kątem wiarygodności oraz uczciwości informacji dotyczących zdrowia. Analizowani przez nas sprzedawcy to często przedsiębiorstwa handlu detalicznego – specjalizujące się wyłącznie w sprzedaży internetowej lub takie, które posiadają także sklepy stacjonarne.
Zioła w ich asortymencie pochodzą od różnych dystrybutorów lub producentów – marek zarówno polskich, jak i zagranicznych. Część z firm produkujących te suplementy prowadzi także własną działalność sprzedażową. Podmioty z branży oferują swoje produkty także w mediach społecznościowych czy popularnych serwisach sprzedażowych, takich jak Allegro czy Empik.
Wśród weryfikowanych przez nas sprzedawców zidentyfikowaliśmy także sklepy powiązane z działalnością naturopatyczną lub placówkami medycyny alternatywnej, oferującymi konsultacje w zakresie ziołolecznictwa boreliozy, czasem w towarzystwie innych pseudonaukowych praktyk.
Dla większości zbadanych przez nas podmiotów sprzedaż suplementów „na boreliozę” jest tylko częścią większej działalności, a na półkach wielu sklepów dostępne są także inne specyfiki rzekomo skuteczne w różnych dolegliwościach, często opisywane jako zioła na konkretny problem – od nadciśnienia, przez torbiele i reumatyzm, aż po endometriozę. Spośród setek suplementów danego dystrybutora oferta produktów ziołowych polecanych przy boreliozie waha się zazwyczaj od kilku do kilkudziesięciu.

Jak suplementy (nie) pomogą w boreliozie
Narracja dotycząca tych ziołowych suplementów różni się w zależności źródła. Niektórzy sprzedawcy ostrożniej sugerują zastosowanie oferowanego preparatu w kontekście boreliozy. Inni w swoich komunikatach sprzedażowych bezpośrednio informują o profilaktycznym czy leczniczym działaniu ziół. Nierzadko jednemu specyfikowi przypisuje się wiele różnych właściwości, które mają być pomocne jednocześnie nawet w kilku lub kilkunastu dolegliwościach.


Z dostępnych przekazów dowiemy się na przykład o rzekomo wspomagającym charakterze oferowanych ziół w konwencjonalnej terapii boreliozy, pomocnym w łagodzeniu objawów czy wsparciu różnych funkcji organizmu dzięki właściwościom przeciwzapalnym czy antyoksydacyjnym. Nazwa nawiązująca do choroby, polecanie produktu przy narażeniu na kleszcze czy indeksowanie pod hasłem „borelioza” to niektóre z praktyk, które mogą wywoływać skojarzenia korzyści w chorobie lub zespole post Lyme.

Jednocześnie na niektórych stronach możemy przeczytać twierdzenia wprost odwołujące się do terapeutycznych właściwości ziół w boreliozie, np. „leczenia” choroby czy zwalczania wywołujących ją bakterii. Przypisywanie ziołom skuteczności porównywalnej do antybiotyków, sugerowanie niezbędności ziołowych suplementów do wyleczenia czy obietnice ochrony przed zakażeniem lub jego skutkami to bardziej rażące komunikaty, które znaleźliśmy na stronach sklepów.


Lecznicze właściwości może sugerować już sama klasyfikacja ziołowych suplementów jako produktów „na boreliozę” w sklepach internetowych. Wniosek ten potwierdzają w rozmowie z nami Marta Michałek oraz Maciej Szymański, eksperci z Fundacji Badamy Suplementy – zajmującej się monitoringiem rynku suplementów diety oraz badaniem składu dostępnych na rynku preparatów.
Ich zdaniem klasyfikowanie suplementów diety w kategoriach typu „Borelioza”, „Na boreliozę” czy „Zioła przy boreliozie” w ofercie sprzedaży to niedozwolona praktyka, która niewątpliwie wprowadza konsumenta w błąd – sugerując, że dany preparat związany jest z konkretną jednostką chorobową.
Podobnie mylące może być umieszczanie podobizn przenoszących boreliozę kleszczy na opakowaniach lub nadawanie suplementom nazw nawiązujących do choroby (np. „Borelprotect”, „Borelioziel”, „Borelio Herbs”), szczególnie jeśli towarzyszą im jakiekolwiek oświadczenia zdrowotne. W ocenie ekspertów twierdzenia typu: „protokół ziołowy na boreliozę”, „wspiera organizm w walce z boreliozą”, „łagodzi objawy”, „zabija bakterie, niszczy krętki boreliozy”, „działa przeciwzapalnie”, „zwalcza infekcje” nie powinny być używane względem suplementów diety.


Wśród innych wątpliwych praktyk marketingowych, które zidentyfikowaliśmy, jest np. publikowanie opinii klientów odnoszących się do terapeutycznych właściwości produktu.
Twierdzeniom o prozdrowotnych korzyściach ziół często towarzyszą typowe dla suplementów diety informacje o przeciwwskazaniach i środkach ostrożności. W niektórych ofertach pojawiają się też sugestie omówienia suplementacji z lekarzem, antybiotykoterapii jako podstawowej formy leczenia czy zastrzeżenia, że przedstawiane treści nie stanowią porady medycznej, a służą jedynie celom edukacyjnym.
Jednak czy takie dopowiedzenia stanowią odpowiednią przeciwwagę dla mnogości oświadczeń zdrowotnych używanych w marketingu suplementów? Czy promowanie ziół jako naturalnego sposobu „na boreliozę” może mieć wpływ na indywidualne decyzje, np. w sprawie podjęcia konwencjonalnego leczenia? W pierwszym tekście zwracaliśmy już uwagę, że także tego typu dyskusje pojawiają się w sieci.

Mimo różnorodności praktyk reklamowych w analizowanych przez nas przypadkach wspólna płaszczyzna jest jedna: przekazy dotyczące niepotwierdzonych naukowo efektów konkretnych ziół kierowane są do osób zainteresowanych tematem boreliozy i jej leczenia.
Choć może się wydawać, że oferty są przeznaczone głównie dla narażonych na kleszcze lub niedawno zakażonych, wiele z nich kierowanych jest do osób zmagających się z niespecyficznymi dolegliwościami, które błędnie przypisywane są „przewlekłości” boreliozy. Wskazuje na to chociażby promowanie rzekomo korzystnych efektów w kontekście objawów towarzyszących np. zespołowi post Lyme czy sugerowanie długotrwałego stosowania tych preparatów.
Błędne założenie, że borelioza jest chorobą przewlekłą, która wymaga wielomiesięcznego lub wieloletniego leczenia i jest jedynym powodem odczuwanych dolegliwości, leży u podstaw wielu pseudonaukowych rozwiązań oferowanych w sieci.
Paragon, proszę!
Według wytycznych dawkowania udostępnianych przez część sprzedawców w swoich ofertach, specyfiki mogą być przyjmowane do kilku razy dziennie, a w niektórych przypadkach zalecane jest nawet wielomiesięczne stosowanie. W zależności od ceny konkretnego produktu oraz zaleceń koszt kuracji może sięgać od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Wszystko dostępne w zaledwie kilka kliknięć, z wygodną dostawą w wybrane przez odbiorcę miejsce.

Czy niepotwierdzony naukowo sposób radzenia sobie z boreliozą lub innymi dolegliwościami jest wart podobnej ceny? Dla osób zmagających się z długotrwałymi objawami po leczeniu choroby, których problemy nie są spowodowane innymi chorobami, a rozwiązania medycyny konwencjonalnej są dla nich niesatysfakcjonujące, nadzieja na powrót do zdrowia może być tego warta. Należy jednak pamiętać, że w tym rachunku zysków i strat uwzględnić trzeba również kwestię bezpieczeństwa.
Choć zioła mogą wpływać korzystnie na organizm, ich suplementacja niesie za sobą ryzyko dla zdrowia – szczególnie, gdy przyjmowane są przewlekle, wspólnie z innymi preparatami lub gdy zastępują leki. Im dłuższe i intensywniejsze stosowanie – tym ryzyko jest większe.
Co na to prawo?
Suplementy diety to środki spożywcze, których definicje, przeznaczenie oraz obowiązujące je zasady regulują krajowe(np. ustawa o bezpieczeństwie żywności z 2006 roku) oraz unijne (np. rozporządzenia 1169/2011, 1924/2006, dyrektywa 2002/46/WE) przepisy prawa żywnościowego. Przypisywanie żywności, w tym suplementom diety, właściwości leczniczych jest niedozwolone, podobnie jak wprowadzająca w błąd reklama.
Na poziomie krajowym nadzór nad tymi produktami sprawuje Główny Inspektorat Sanitarny, a na poziomie wspólnoty – Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). W kompetencjach tych instytucji jest między innymi weryfikacja oświadczeń zdrowotnych. Oświadczenie zdrowotne to każde twierdzenie wskazujące na związek między suplementem lub jego składnikiem a konkretną korzyścią dla zdrowia. Przykładami mogą być:
- „Szczeć pospolitą stosuje się głównie w leczeniu boreliozy”;
- „Chroni układ nerwowy przed konsekwencjami wywołanymi boreliozą”;
- sformułowanie „na boreliozę” lub wizerunek kleszcza na opakowaniu.

Twierdzenia te nie mogą być fałszywe lub wprowadzać w błąd konsumenta, a wszystkie zweryfikowane i dopuszczone do stosowania przez EFSA oświadczenia zdrowotne znajdują się w rejestrze prowadzonym przez Komisję Europejską. W przypadku suplementów opartych o substancje botaniczne wiele oświadczeń zdrowotnych znajduje się na tzw. „pending list”. Oznacza to, że KE wstrzymała weryfikację takich zgłoszeń ze względu na wątpliwości dotyczące kryteriów ich oceny – w praktyce stan ten trwa już od ponad 10 lat.
Do czasu wydania ostatecznej opinii GIS dopuszcza wykorzystywanie oświadczeń z tej listy m.in. pod warunkiem poparcia danego twierdzenia dowodami naukowymi. Taką interpretację obowiązujących przepisów potwierdził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – co opisywaliśmy w jednym z naszych tekstów. Oświadczenia zdrowotne muszą bazować na obiektywnych dowodach popartych jednoznacznym stanowiskiem naukowym – orzekł kilka lat wcześniej ten sam sąd.
Przegląd oświadczeń dotyczących substancji roślinnych – zarówno tych zatwierdzonych, jak i pozostających w trakcie oceny EFSA – wskazuje, że w rejestrze nie ma żadnych odniesień do leczniczego lub wspomagającego działania ziół w kontekście boreliozy. Choć niektóre zioła polecane w alternatywnej terapii znajdują się na „liście oczekujących” jedyne zgłoszone, potencjalne korzyści tego typu suplementów odnoszą się najczęściej do ogólnych właściwości ziół (np. wspierania odporności).
Co dalej?
Przed publikacją artykułu skontaktowaliśmy się z opisywanymi przez nas podmiotami oferującymi suplementy „na boreliozę”. Poprosiliśmy o komentarz w sprawie naszych ustaleń oraz wskazanie prawnego i naukowego uzasadnienia swoich praktyk marketingowych.
W odpowiedzi na nasze wiadomości część ze sprzedawców zaktualizowało swoje oferty, usuwając lub zmieniając przynajmniej niektóre nieprawdziwe oświadczenia zdrowotne ze wskazanych przez nas przykładów.
Choć udostępnione przez niektórych sprzedawców dowody naukowe są w naszej ocenie niewystarczające, aby przypisywać ziołom właściwości lecznicze w boreliozie, część sklepów poinformowała nas o prowadzonych lub planowanych wewnętrznych audytach treści marketingowych, które mają doprowadzić do usunięcia wprowadzających w błąd informacji.
W następnej części naszej serii przyjrzymy się konkretnym technikom dezinformacji używanym w komunikatach marketingowych suplementów „na boreliozę”. Pokażemy, jak mogą przyciągać oraz przekonywać odbiorców, a także na co uważać, aby nie dać się oszukać.

