Butelka pełna obietnic. Jak fałszywe autorytety uwiarygadniają „nanowodę”
Zdrowie

Butelka pełna obietnic. Jak fałszywe autorytety uwiarygadniają „nanowodę”

Naukowo brzmiące hasła, „innowacyjna technologia” i twarz eksperta potrafią zmienić zwykły suplement w produkt wyglądający na przełom. Na przykładzie firmy La Verna pokazujemy, jak działa taka fasada wiarygodności.

Na rynku suplementów diety od lat działa dobrze znany mechanizm: wystarczy dodać do produktu kilka modnych haseł, trochę naukowo brzmiącego słownictwa i twarz osoby przedstawianej jako autorytet, by zwykły preparat zacząć przedstawiać jako przełomowe odkrycie. Klient ma otrzymać komunikat, że oto nie kupuje kolejnego specyfiku z Internetu, tylko sprawdzony produkt oparty na badaniach i innowacji.

Problem w tym, że za tą fasadą rzadko stoją twarde dowody naukowe czy rzeczywista weryfikacja bezpieczeństwa produktu. W ostatnim czasie sporo pisaliśmy o biznesie wody plazmowanej. Dziś przyjrzymy się kolejnemu produktowi na bazie tego wątpliwego składnika. Na przykładzie firmy La Verna pokażemy, jak łatwo budowany jest zmanipulowany przekaz sprzedażowy poprzez promowanie innowacyjnej technologii w towarzystwie obietnic korzyści zdrowotnych oraz przy wsparciu kontrowersyjnych autorytetów.

Od „Wódki Carskiej” do nanowody

W ofercie firmy La Verna sp. z o.o. pojawia się woda plazmowana, nazywana przez producenta „plazmowaną nanowodą”. Jednym z produktów wykorzystujących tę wodę jest Carska – Kompleks ziołowy. Oryginalny zakwas żołądkowy. Na stronie sklepu nie podano pełnego składu, ale plazmowana nanowoda pojawia się w opisie dwukrotnie i przedstawiana jest w kontekście zalet preparatu.

Zrzuty ekranu pokazujące występowanie plazmowanej nanowody w opisie produktu.Źródło: sklep Carska (dostęp: 04.03.2026)

Sam opis produktu nie dostarcza wielu informacji. Więcej na temat plazmowanej nanowody możemy znaleźć w artykule opublikowanym na stronie sklepu. Czytamy w nim, że plazma ma działać dezynfekująco, zabijać bakterie, wirusy i inne patogeny, dzięki czemu – według autorów publikacji – woda plazmowana może znajdować zastosowanie medyczne i higieniczne. Prawie jak domowe środki do dezynfekcji, a jednak one nie są polecane do picia. Dalej pojawiają się też często wspominane przy okazji różnych suplementów właściwości: ma wspierać detoksykację, wzmacniać układ odpornościowy, działać przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie.

Na tym jednak nie koniec. Plazmowana nanowoda ma nie tylko sugerować korzyści zdrowotne, ale także budować aurę wyjątkowości produktu. Maciej Romanow, Prezes Zarządu La Verna, stwierdza wprost: „La Verna jest jedynym producentem w Polsce i prawdopodobnie również w Europie, która produkuje suplementy oparte na tej technologii”. O samym produkcie Carska mówi zaś jako o jedynym na rynku suplemencie bazującym na oryginalnym składzie tzw. „Wódki Carskiej”, w którym tradycyjne metody maceracji wzbogacono dodatkowo o „innowacyjną i nowoczesną technologię plazmowanej nanowody”.

Źródło: profil Carska na Facebooku (dostęp: 17.06.2026)

Plazmowana nanowoda działa tu bardziej jako narzędzie marketingowe niż składnik o udowodnionym znaczeniu dla zdrowia. Odbiorca ma uwierzyć, że skoro opis produktu brzmi nowocześnie i wyjątkowo, to sam preparat musi nieść realną wartość zdrowotną. Właśnie na tym polega manipulacja: zamiast twardych dowodów dostajemy pakiet skojarzeń, które mają je zastąpić.

Rejestracja suplementów

W przypadku tego preparatu istotny jest również jego status. W przeciwieństwie do wcześniej opisywanych przez nas wód plazmowanych lub produktów na ich bazie, Carska jest sprzedawana jako suplement diety. Carska kompleks ziołowy figuruje w Rejestrze produktów objętych powiadomieniem o pierwszym wprowadzeniu do obrotu, dostępnym w systemie e-Sanepid. Produkt został tam zgłoszony właśnie jako suplement diety.

I tutaj łatwo o nieporozumienie, które może być bardzo korzystne dla sprzedawcy. Obecność produktu w takim rejestrze nie oznacza, że został on zatwierdzony jako bezpieczny do spożycia. To nie jest lista produktów przebadanych czy zweryfikowanych pod kątem jakości przez specjalistyczne organy. To jedynie wykaz produktów zgłoszonych przez przedsiębiorców

W przypadku suplementów diety mechanizm jest prosty: to przedsiębiorca decyduje o wprowadzeniu produktu do obrotu, sam kwalifikuje go jako suplement diety i zgłasza w systemie. Rola Głównego Inspektoratu Sanitarnego polega na późniejszej weryfikacji tej kwalifikacji na podstawie informacji przekazanych przez samą firmę. Suplementy diety w świetle prawa są bowiem traktowane jako żywność i nie wymagają uzyskania pozwolenia przed wprowadzeniem na rynek. Decyzję o ich sprzedaży podejmuje przedsiębiorca.

Zwróciliśmy się do La Verny z pytaniem, na podstawie jakich badań zdecydowano się wprowadzić do sprzedaży produkt oparty na wodzie plazmowanej. Do dnia publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Fałszywe autorytety

Wątpliwości budzą również osoby przedstawiane jako autorytety zachęcające do picia Carskiej. Wśród nich znajduje się m.in. prof. Andrzej Frydrychowski – dawniej lekarz, obecnie pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Od jego poglądów oficjalnie odciął się Gdański Uniwersytet Medyczny, z którym był wcześniej związany zawodowo. 

Zrzut ekranu przedstawiający stronę carska.eu (dostęp: 17.06.2026)

Co więcej, prof. Frydrychowski należy do Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców znanego z podważania skuteczności i bezpieczeństwa szczepień. Na początku 2025 roku Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec, zwrócił się do prezydenta Warszawy o podjęcie działań wobec PSNLiN, wskazując, że rozpowszechniane przez nie informacje są sprzeczne z aktualnym stanem wiedzy medycznej. W efekcie do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy wpłynął wniosek o rozwiązanie Stowarzyszenia. Krytyczne stanowisko wobec tez prezentowanych przez PSNLiN zajęła również Naczelna Izba Lekarska.

Trudno więc mówić tu o niekwestionowanym autorytecie medycznym. Mamy raczej do czynienia z figurą eksperta, która ma działać na wyobraźnię odbiorcy i uwiarygadniać produkt, mimo że sam „ekspert” budzi poważne zastrzeżenia. To klasyczna technika dezinformacyjna oparta na fałszywym autorytecie: odbiorca ma zaufać nie dlatego, że pokazano mu rzetelne dowody, ale dlatego, że przekaz firmuje osoba przedstawiana jako znawca tematu.

Podsumowanie

Opisany przypadek pokazuje, jak łatwo na rynek suplementów diety trafiają produkty odwołujące się do nowoczesnych i/lub tradycyjnych technologii i naukowego języka, mimo że w kontekście niektórych składników brak jest publicznie dostępnych badań potwierdzających deklarowane właściwości. 

Do tego dochodzi mechanizm rejestracji suplementów, który może być mylący dla klientów. Sam fakt zgłoszenia produktu do rejestru może sprawiać wrażenie urzędowego potwierdzenia bezpieczeństwa lub jakości, choć w rzeczywistości niczego takiego nie gwarantuje. A kiedy całość wzmacnia jeszcze osoba przedstawiana jako profesor czy lekarz, odbiorca dostaje gotowy pakiet wiarygodności: nowoczesna technologia, oficjalny rejestr i ekspert. Szkopuł w tym, że każdy z tych elementów może być w dużej mierze fasadą.